Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukrzyca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukrzyca. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lutego 2017

Czy lekarz może wcześniej wystawić zlecenie na zaopatrzenie w wyroby medyczne?

W związku z tym, że wizyty u diabetologa mam standardowo co 4 miesiące (teraz przez nieobecność mojej pani docent będzie 5 miesięcy), pojawiła się u mnie pewna wątpliwość. Na początku marca wybieram się do poradni odebrać zaświadczenie, które jest mi potrzebne do złożenia wniosku o stopień niepełnosprawności. W kwietniu musiałabym jechać drugi raz tylko po to, żeby wypisali mi zlecenie na wkłucia. Wobec tego zastanawiałam się czy lekarz w marcu może wypisać mi zlecenie na kwiecień, maj i czerwiec).*



 Pytanie zadałam na jednej z Facebookowych grup, nie dostałam jednak pewnej odpowiedzi, bo każdy miał inne doświadczenia.
Zdecydowałam się więc na napisanie e-maila z zapytaniem do Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Poznaniu. Oto odpowiedź, którą otrzymałam od p. Karoliny Krawczyk, kierownika działu obsługi bezpośredniej:

"W odpowiedzi na Pani mail-a uprzejmie informuję, że lekarz uprawniony może wystawić w miesiącu marcu 2017 zlecenie na zaopatrzenie na wkłucia do pompy insulinowej na miesiące kwiecieńczerwiec 2017. Realizacja zaopatrzenia jednak nie może nastąpić wcześniej niż 1.04.2017r. Jednocześnie informuję, że zlecenia na zaopatrzenie w wyroby medyczne przysługujące comiesięcznie mogą zostać zrealizowane wyłącznie w miesiącach, na które zostały wystawione, z wyłączeniem miesięcy, które upłynęły. "

Czyli ze spokojną głową mogę jechać w marcu i od razu wziąć zlecenie, a wysłać je do apteki dopiero 1 kwietnia.



*Tak, wiem, że zlecenie może wypisać internista, ale moim lekarzem rodzinnym jest pediatra- nie zmienię jej na innego lekarza z kilku ważnych i istotnych dla mnie powodów.

wtorek, 24 stycznia 2017

Najważniejsza jestem JA i moje ZDROWIE

Od 16 stycznia moje cukry uległy totalnemu rozstrojeniu. Przyczyna najprawdopodobniej leży w odstawieniu antykoncepcji hormonalnej, którą do 2 stycznia stosowałam. Z dnia na dzień (dosłownie!) strasznie spadło mi zapotrzebowanie na insulinę- miałam po 3-4 niedocukrzenia w ciągu doby i do tego zjadałam masę rzeczy bez podawania insuliny. Czara przelała się, gdy pomimo zjedzenia II śniadania i podania na nie nikłej ilości insuliny i zjedzenia banana po powrocie do domu na glukometrze zobaczyłam 45 mg/dl. 



Łzy stanęły mi w oczach, byłam kompletnie zmęczona tym ciągłym mierzeniem i jedzeniem. W czwartek nie poszłam do pracy i udałam się do lekarza rodzinnego po zwolnienie. Przez ten czas na spokojnie mogłam sprawdzić jak układają się cukry, w jakich godzinach muszę zredukować bazę i o ile, czy ruszać przeliczniki czy też nie. To był czas też na odpoczynek dla mnie, bo niestety po takich przejściach człowiek czuje się jakby przebiegł maraton. Bazę w sumie na całej dobie musiałam obniżyć o 1,5 jednostki, na chwilę też zmniejszyłam o 0,2 przelicznik do śniadania. Na dzień dzisiejszy baza jest super ustawiona i np. mogę iść spokojnie spać z cukrem 90.

To nie pierwszy raz, kiedy ze względu na cukrzycę poszłam na L4. Wychodzę z założenia, że - tak jak w tytule - najważniejsza jestem JA i moje ZDROWIE. Bo jeśli tego nie dopilnuję i się "zapuszczę" to nic w życiu nie osiągnę, biorąc pod uwagę nawet najprostsze rzeczy. Pamiętam też o tym, że nie ma ludzi niezastąpionych i że świat się nie zawali jak kilka dni nie będzie mnie w pracy. Kartka na drzwi "biuro nieczynne z powodu choroby, przepraszamy" i tyle.Jeśli kiedykolwiek zdarzyłaby się sytuacja, że szef robiłby mi wyrzuty w związku z moimi nieobecnościami w pracy przez cukrzycę to jestem w stanie iść i porozmawiać z nim, a jeśli nie da to skutku to złożyć wypowiedzenie.

wtorek, 4 października 2016

Jesień trwa, rdzawych liści czas...

I oto nadeszła. Piękna, polska, złota jesień (póki co!). Zrobiło się chłodniej, nadszedł też czas włączenia ogrzewania przez spółdzielnię. A wraz z jesienią nadszedł najintensywniejszy czas w pracy - zbliżająca się impreza z okazji Dnia Edukacji Narodowej, nad którą pracujemy już notabene od początku sierpnia. Do tego do jutra muszę złożyć budżet wydziału na przyszły rok oraz przygotować do 20 października zestawienie budżetów szkół i placówek oświatowych, które jako Powiat prowadzimy. Gorący okres, wręcz bardzo gorący, mózg będzie się lasował, oczy będą szczypały od wpatrywania się w wielkie tabele. Brrr. Ale dam radę, bo to drugi i ostatni raz! Z początkiem nowego roku mam wrócić skąd przyszłam, wrócić do swoich korzeni, swojej pasji (tak, praca może przerodzić się w pasję). Wracam do biura Powiatowego Rzecznika Konsumentów. Tam też zaczęłam moją przygodę z pracą w urzędzie, ze stażu odchodziłam ze łzami w oczach, bo to było to. I teraz, po 5 latach umów na zastępstwo, na czas określony, dostałam umowę na stałe i pracę moich marzeń. Nie będę ukrywać, że czuję się doceniona przez szefa. W związku z tym przestałam się stresować pracą na obecnym stanowisku, jestem spokojniejsza, praca nie śni mi się po nocach, etc.

A co słychać u mojej cukrzycy? Ano ok. Ostatnia hemoglobina glikowana z września okazała się być lepszą niż się spodziewałam, bo wyniosła 6,4. Obecnie cukry też nie są złe- dzisiejszy najwyższy wynik to 117 mg/dl. I chyba w końcu przejrzałam na oczy i dopuściłam do siebie myśl, że wkłucia 6mm nie są już dla mnie, na pewno nie są jeśli chodzi o inne miejsca niż brzuch. Zakupiłam 9mm i od razu zrobiłam test na pośladkach. I co? I jest super! Cukry są super już po wymianie tylko z wypełnieniem i bolusem do posiłku (na szóstkach musiałam ustawiać d. podst. 150% na półtora h, żeby ruszyło). Brzuch póki co odpoczywa, bo zrosty mam niesamowite. 




Lato minęło zdecydowanie za szybko, jednak na brak atrakcji nie mogę narzekać. Przez 2 tygodnie bawiliśmy na urlopie w małopolsce u rodziców męża. Byliśmy również w Szklarskiej Porębie na dziesiątym HotZlocie organizowanym przez portal dobreprogramy.pl. Zarówno pod Kraków jak i do Szklarskiej robiłam za kierowcę. Uwielbiam prowadzić samochód, jeździć autostradami i ekspresówkami, więc te wielogodzinne podróże były czystą przyjemnością. Wtedy też stwierdziłam, że na takie wypady Libre byłoby idealnym rozwiązaniem. Póki co jednak nie mam zamiaru inwestować w ten system, skutecznie odstrasza mnie kilka rzeczy - cena sensora, nietrwałość plastra, odczyny pojawiające się u co niektórych osób. Jednak cena przede wszystkim. Może kiedyś.


                                                                       HotZlot 2016



niedziela, 11 września 2016

Dziecko z cukrzycą w szkole w latach 90.

Rozpoczęcie roku szkolnego wszystkie dzieciaki, zarówno te małe jak i te trochę większe, mają już za pasem. Przeglądając posty na FB co i rusz udało mi się trafić na wpisy mam koczujących pod salami szkolnymi/przedszkolnymi swoich słodkich maluchów, żeby zmierzyć cukier, podać insulinę. W takich chwilach od razu mam przed oczami siebie i moje szkolne czasy- i nie mogę się nadziwić.

Zachorowałam w II półroczu pierwszej klasy szkoły podstawowej. W kwietniu 1996 roku. Z opowieści mamy wiem, że do szkoły wróciłam jakiś miesiąc po powrocie ze szpitala. Faktem jest, że miałam wspaniałą wychowawczynię, dla której nie był problemem mój powrót do szkoły. Nie było problem dla dyrekcji, dla pań w świetlicy. Wszystko odbyło się tak normalnie. Powrót poprzedziła stosowna pogadanka- co mi wolno, czego nie, jakie są objawy niskiego cukru, co wtedy robić, co jak stracę czasem przytomność. Jako że był to początek to nie do końca zawsze potrafiłam dobrze się "zdiagnozować".  Nie nosiłam do szkoły glukometru, nie leżał on nawet u pielęgniarki (tylko Glukagon) Rano dostawałam Mixtard, śniadanie i przykaz, że za 2 godziny MUSZĘ zjeść drugie śniadanie. Tak minął mój pierwszy etap edukacji-ja wróciłam do szkoły, a mama do pracy na pełen etat. Drugi (4-6 klasa SP) w sumie był taki sam, tylko doszło więcej nauczycieli. Ci byli informowani o mojej chorobie stosowną kartką z informacjami, swoim podpisem potwierdzali, że zapoznali się z nimi i tyle. Ćwiczyłam na WFie, jeździłam na wycieczki, brałam udział w konkursach. Zdarzało się, że w szkole podjadałam słodycze- sklepik, żelki, andruty ukochane, mama nie patrzy, to czemu nie? Na szczęście nigdy nie podkradałam insuliny, nie dostrzykiwałam bez wiedzy rodziców, w przeciwieństwie do moich niektórych znajomych z cukrzycą (do dziś przechodzą mnie ciarki jak sobie pomyślę o chłopaku, który podał sobie całą fiolkę Actrapidu za pomocą igły i ołówka). Gimnazjum. Tu już była jazda. W tym sensie, że podjadanie, ściemnianie na WFie/innych lekcjach, że mam niedocukrzenie i nie mogę ćwiczyć/odpowiadać, pierwsza miłość (już niestety świętej pamięci), która próbowała mnie utuczyć pizzą i nie tylko... W gimnazjum nadal nie nosiłam ze sobą glukometru, ale leżał jeden zapasowy u pielęgniarki. W liceum było to samo plus doszły całonocne weekendowe imprezy.

Jak sobie teraz o tym pomyślę to sama nie wiem. Czy wynikało to wszystko z mniejszej świadomości, z ograniczonej technologii? Czy teraz, gdy wreszcie jest możliwość mierzenia poziomu glukozy we krwi bez użycia nakłuwacza na przykład, tak wariujemy na punkcie technologii i idealności? Nie wiem. 

Idziemy z duchem czasu, wszystko dookoła nas się zmienia. Moja prababcia, która też była na insulinie, musiała gotować igły i strzykawki, a cukier mierzyła tylko w moczu to jakby teraz z grobu wstała to by się chwyciła za głowę ;-) 

Kiedyś się tym nie przejmowałam, ale teraz jest inaczej. Byliśmy ostatnio z mężem w Poznaniu. Auto zostawiliśmy w Starym Browarze i ruszyliśmy na spacer Półwiejską w poszukiwaniu jakiegoś dobrego jedzonka. Jak ja się przeraziłam, gdy zobaczyłam, że nie mam w torebce glukometru. Został w samochodzie. Na szczęście, że nie w domu ;-) Musieliśmy po niego wrócić, bo nie byłby to spokojny dzień.

Odbiegłam trochę od głównego tematu, ale podsumowując- nie miałam na celu wciskania komukolwiek na siłę, że "da się inaczej przecież", bo to po prostu już nie te czasy. Z jednej strony zachodzę w głowę, ile przez te x lat się zmieniło i już się boję co będzie za x lat wprzód. Oby jeszcze lepiej :D 

Do diabetyków z dłuższym stażem- jak tam Wasze wspomnienia z lat szkolnych? Kombinowaliście? :D

wtorek, 24 maja 2016

Po wizycie u diabetologa- 24 maj 2016 r.

Od czasu jak doprowadziłam się do porządku bardzo lubię jeździć do poradni. Dzisiejsza podróż zaczęła się od tego, że w pociągu, 2 godziny po śniadaniu zaliczyłam mega niedocukrzenie, którego w ogóle nie poczułam. Zdarza mi się to na szczęście bardzo, bardzo rzadko. Cukier zmierzyłam tylko przez to, że mam wyrobiony nawyk mierzenia cukru 2 godziny po posiłku i tym sposobem wyszło to co wyszło:


Wciągnęłam glukozę 1WW i ciastko, które kupiłam w Biedronce zanim poszłam na PKP. Cukier pomału rósł, więc nie podałam na to wszystko bolusa- po wyjściu z pociągu miałam jeszcze kilka rzeczy do załatwienia (m.in. leciałam odebrać taty wyniki ze szpitala i musiałam wrócić do centrum). Wróciłam na PCC, połaziłam po sklepach, poszłam na lody i ruszyłam do poradni. UWAGA, JEŚLI LECZYCIE SIĘ W POZNANIU W PORADNI PRZY SZPITALU RASZEI- PORADNIA ZNAJDUJE SIĘ TERAZ TAM, GDZIE USG (droga jest oznaczona strzałkami). Na miejscu pielęgniarka zmierzyła mi ciśnienie (110/70), zważyła (56 kg), wypisała kartę na wkłucia i sio, do pani doktor. Ta po raz kolejny zadowolona z moich wyników ("Obyś tylko teraz nie odpuściła, bo jest pięknie!"). Trochę zmieniła mi bazę, bo ciągłym kombinowaniem trochę ją rozjechałam. Kolejna wizyta 6 września. Następnie zatłoczonym tramwajem pognałam do apteki po zapasy i prawie 5 stów poszło się gonić...


...no co zrobić. Jednak lepsze to niż płacić 300 zł za jedno opakowanie wkłuć ;-) Później oczywiście jakieś śmieciożarcie  (menu orientalne z KFC z ryżem) i do domu.

Do przyszłej wizyty mam zamiar znów wrócić do Hba1c na poziomie przynajmniej 6.3 (w tej chwili 6.9), mam nadzieję, że podołam, bo niestety lato obfituje w: owoce (widziałam dzisiaj pierwszy raz truskawki! <3 ), lody, piwo, pizzę, etc. :-P

czwartek, 3 marca 2016

Słodkich gadżetów nigdy dość! Sweet Story Box

Dla "słodkich" ludzi powstał "słodki" box. Bo słodcy ludzie mają swoją słodką opowieść,na początku niezmiernie gorzką. Każda z nich jest inna i wyjątkowa i każdą z nich wspieramy naszymi autorskimi sweet rzeczami.

Sweet Story Box pojawił się na Facebooku i od początku wzbudził moje zainteresowanie, jak każda ciekawa inicjatywa, która tyczy się diabetyków. Sweet Story Box jest start upem tworzonym w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości przez rodziców dziewczynki , a misja to tworzenie użytecznych gadżetów dla słodziaków, przede wszystkim młodzieży. 

Dzisiaj dotarło do mnie pierwsze pudełko. Znalazłam w nim:
  • poszewkę na poduszkę
  • etui na pompę insulinową
  • saszetkę glukozy w żelu
  • krem do rąk z mocznikiem 10% Ziaja Med.


Jest to coś nowego na rynku, ponieważ do tej pory mieliśmy do czynienia (przynajmniej ja) z boxami kosmetykowymi i spożywczymi.

Poszewka i etui są wykonane estetycznie, saszetka przyda się na niespodziewane hipo, a krem ukoi podziurawione opuszki (moje w tej chwili wyglądają gorzej niż sito, a wszystko przez ostatnie przeziębienie i częste pomiary). 

Box niedługo trafi na pewno do sprzedaży, a więcej szczegółów znajdziecie na Facebooku- klik! oraz Instagramie-klik!.

sobota, 20 lutego 2016

Czy moje dziecko też będzie miało cukrzycę?

Dzisiaj na forum mojacukrzyca.org pewien chłopak poruszył bardzo istotny temat. Mianowicie, jego dziewczyna ma cukrzycę typu 1, on ma bardzo duże obawy, że jeśli zdecydują się kiedyś na posiadanie potomstwa to i je to dopadnie, a on bardzo by tego nie chciał.



Szczerze mówiąc sama nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam. Według dr n. med. Elżbiety Orłowskiej- Kunikowskiej "W cukrzycy typu 1 tylko u ok. 10% osób dotkniętych tą chorobą stwierdza się jej obecność wśród krewnych I stopnia (rodzice, rodzeństwo). Dane epidemiologiczne wykazują, że w populacji ogólnej ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 1 wynosi 0,2-0,4%. Jeżeli na cukrzycę typu 1 choruje matka, to ryzyko zachorowania u jej dzieci wynosi 2-3%, natomiast jeżeli na cukrzycę typu 1 choruje ojciec, to ryzyko zachorowania u potomstwa jest większe i wynosi 5-9%. W przypadku, gdy cukrzyca typu 1 występuje u obojga rodziców, ryzyko zachorowania na tę chorobę u ich dzieci wynosi aż 30%."

Co do dziedziczenia cukrzycy- w mojej rodzinie było spore obciążenie "jedynką", bo miała ją mama mojego dziadka (prababcia) i brat mojej babci (zmarł w czasie wojny, nie było dostępu do insuliny). W pierwszym pokoleniu- moich dziadków- nie ma nikogo z "jedynką", w drugim pokoleniu- rodziców- również. Jestem tylko ja, w trzecim pokoleniu. Nie można też powiedzieć, że moja cukrzyca jest na 100% dziedziczna, ponieważ jakieś 2 miesiące przed zdiagnozowaniem DMT1 przeszłam bardzo ciężką anginę, a po niej temperatura mojego ciała przez jakiś czas była mocno obniżona.

Nie nastawiam się, że moje dziecko/dzieci na pewno będą miały cukrzycę typu 1, ponieważ w dzisiejszych czasach jest to tak naprawdę loteria. Jedynym plusem jakby co jest to, że wiem "z czym to się je", na pewno będę w stanie szybciej zdiagnozować pierwsze objawy niż zwykły szary człowiek nie mający nigdy do czynienia z cukrzycą, będę wiedziała jak postępować. Poza tym, jest na świecie tyle o wiele gorszych chorób, przy których cukrzyca to w pewnym stopniu "pikuś".

czwartek, 18 lutego 2016

Dbajmy o stopy- kosmetyki PiC Solution



Każdy diabetyk wie, że o stopy trzeba dbać i to nawet na 150%. Stopa cukrzycowa to jedno z wielu powikłań, którego każdy słodziak chce uniknąć jak tylko się da. Dlatego też dbając o stopy powinniśmy wybierać produkty stworzone przede  wszystkim dla diabetyków. Takimi właśnie kosmetykami są produkty marki PiC Solution. Nazwę wielu z Was na pewno kojarzy, ponieważ firma oprócz kosmetyków produkuje również igły do penów, lancety do nakłuwaczy czy insulinówki. 



Zestaw do intensywnej pielęgnacji stóp Re·Vita składa się z trzech kosmetyków:
Re·Pura – płyn do higieny stóp, 200 ml. Oczyszczający i dezynfekujący preparat do stóp. Wyjątkowa formuła z chlorheksydyną i L-karnozyną dla silnie oczyszczającego działania; przeciwdziała proliferacji drobnoustrojów i pozwala utrzymać skórę w dobrym stanie. Zapewnia całkowitą higienę. Najlepiej stosować rano, przed zastosowaniem balsamu Re·Idra, jak również wieczorem, przed zastosowaniem kremu Re·Sana.



Re·Idra – nawilżający ochronny balsam, 150 ml. Nawilżający balsam do stóp pozwalający przywrócić i zachować idealny stan skóry stóp. Innowacyjna formuła oparta na L-karnozynie, wzbogacona o glicerynę, poprawia elastyczność skóry oraz jej funkcjonowanie, a także przywraca i utrzymuje właściwy poziom nawilżenia skóry. Zawiera ekstrakt z drzewa herbacianego, rośliny znanej ze swoich naturalnych właściwości antybakteryjnych. Nakładać na czystą i suchą skórę, najlepiej rano. Wmasować aż do całkowitego wchłonięcia się produktu.




Re·Sana – intensywnie regenerujący krem do stóp, 50 ml. Dzięki wyjątkowej formule opartej na L-karnozynie i aloesie regeneruje skórę, a także poprawia elastyczność skóry, zapobiegając jej przesuszaniu i łuszczeniu się. Olejki kokosowe odżywiają i nawilżają skórę, co pozwala utrzymać stopy w idealnym stanie. Nakładać na czystą i suchą skórę, najlepiej wieczorem. Wmasować aż do całkowitego wchłonięcia się produktu, ze szczególnym uwzględnieniem wrażliwych miejsc na stopach.




Wszystkie kosmetyki mają świeży i przyjemny zapach dzięki ekstraktom z aloesu i drzewa herbacianego. Pod tym względem są zupełnym przeciwieństwem kosmetyków dla diabetyków od AA, które w mojej ocenie po prostu śmierdzą. Inaczej nie potrafię tego nazwać ;-) Krem do stóp swoją konsystencją przypomina zwykły krem, jednak po wsmarowaniu go w stopy mam wrażenie, że robi się coraz bardziej tłusty. Mimo to świetnie się wchłania. Balsam również jest bardzo przyjemny w użytkowaniu.
Kosmetyki w zestawie jak i każdy osobno możecie zakupić w sklepie http://diabetyk24.pl/ Na zestaw i osobne kosmetyki jest aktualnie promocja, więc warto skorzystać.

środa, 27 stycznia 2016

Sukces aplikacji KALKULATOR WYMIENNIKÓW


Mobilna aplikacja KALKULATOR WYMIENNIKÓW, przeznaczona na telefony i tablety z systemami iOS oraz Android, dedykowana osobom chorującym na cukrzycę oraz wszystkim, zainteresowanym kontrolą ilości spożywanych kalorii, dostępna jest już w nowej, udoskonalonej wersji. Oprócz nowego wyglądu, jeszcze bardziej czytelnego i przejrzystego dla Użytkownika, oprogramowanie zostało dostosowane do wymagań nowych wersji systemów operacyjnych. To przydatne w codziennym życiu narzędzie jest już dostępne do pobrania, a korzystanie z niego jest nieodpłatne.

Aby życie z cukrzycą było łatwiejsze
W kwietniu 2014 roku z inicjatywy firmy Medtronic, we współpracy z Oddziałem Klinicznym Diabetologii Dziecięcej i Pediatrii Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego, przy ul. Działdowskiej 1 w Warszawie, udostępniono pierwszą wersję innowacyjnego rozwiązania, pomocnego w uzyskaniu wyrównania metabolicznego, które skutecznie ułatwia codzienne życie diabetykom. Obecnie, po niespełna 2 latach aplikacja została udoskonalona aby jeszcze lepiej służyć pacjentom.
Jednym z podstawowych problemów, z którymi zmagają się osoby z cukrzycą to osiągnięcie wyrównania metabolicznego (normoglikemii), czyli prawidłowego poziomu cukru we krwi. Jest to absorbująca, regularna praca, wymagająca od pacjenta dokładności, punktualności i znajomości produktów, które spożywa. Uzyskanie dobrych wyników terapeutycznych w leczeniu cukrzycy jest możliwe dzięki prawidłowemu wyliczeniu dawki insuliny, która uwzględni cały posiłek - węglowodany, białka i tłuszcze. Dzięki Kalkulatorowi Bolusa - funkcji występującej w pompach insulinowych Medtronic, pacjenci mogą precyzyjnie obliczyć potrzebną w danym momencie dawkę insuliny. Aby jednak tak się stało, konieczne jest prawidłowe obliczenie wymienników, które należy wpisać do kalkulatora, co w praktyce codziennej okazuje się jednym z najtrudniejszych aspektów leczenia.

KALKULATOR WYMIENNIKÓW w opinii użytkowników
Aplikacja spotkała się z ogromnym zainteresowaniem użytkowników, co ma swoje realne potwierdzenie w liczbach oraz w bogactwie komentarzy pozostawianych przy okazji pobrań narzędzia. Jak do tej pory oprogramowanie zostało pobrane przez ponad 13 tysięcy Użytkowników, którzy przyznali bardzo wysoką ogólną ocenę 4.55 w 5 punktowej skali. Wśród opinii, które stały się dla firmy Medtronic cennym źródłem informacji i sugestii w unowocześnianiu aplikacji, dominują takie, które wskazują na jej wysoką wartość praktyczną. Ponadto użytkownicy zwracają uwagę na popularność aplikacji w środowisku pacjentów, dla których narzędzie jest niezwykle przydatne, a także na rekomendacje lekarzy-diabetologów, co dobitnie świadczy o wysokiej jakości merytorycznej narzędzia oraz jego użyteczności.

Jak działa aplikacja mobilna KALKULATOR WYMIENNIKÓW?
Obliczanie zawartości wymienników za pomocą aplikacji jest bardzo proste. Urządzenie wykorzystuje jedynie kilka podstawowych komend. Aby obliczyć zawartość wymienników należy znać wagę produktów, które zamierzamy spożyć.
Aplikacja oferuje szeroki wachlarz artykułów pochodzących z książeczki „Liczmy Kalorie” pod redakcją prof. dr hab. Hanny Kunachowicz z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie, natomiast możliwe jest również dodawanie swoich ulubionych, niedostępnych w publikacji  pozycji, które automatycznie zostają zapamiętane przez program. Wybierając w aplikacji dany produkt wraz z podaniem jego wagi uzyskujemy informacje o zawartości w nim WW (wymienniki węglowodanowe), WBT (wymienniki białkowo - tłuszczowe) oraz kalorii. Jeśli posiłek zawiera więcej produktów należy analogicznie dodać wszystkie składniki. Wówczas uzyskamy sumę WW, WBT oraz kalorii w całym posiłku.

Dodatkowo aplikacja zawiera bogatą warstwę informacyjną dostępną w wersji offline, która oprócz wiadomości na temat firmy Medtronic, stanowi także rzetelne źródło wiedzy m.in. na temat działania pomp insulinowych, Kalkulatora Bolusa i wielu innych. Dzięki temu narzędzie znajduje swoje zastosowanie również w takich momentach jak choćby podczas oczekiwania na wizytę lekarską, na przystankach czy w środkach komunikacji miejskiej.

Waga Kieszonkowa
Znając bardzo dobrze potrzeby pacjentów oraz ich codzienne życie z cukrzycą firma Medtronic wprowadziła do swego portfolio sprzedawanych akcesoriów/produktów wagę kieszonkową, wielkością i wyglądem przypominającą telefon komórkowy. Jest tak mała, że bez problemu zmieści się do kieszeni bądź torebki dzięki czemu w każdej sytuacji: restauracji, sklepie, przyjęciu jest możliwość sprawdzenia wagi produktów.

Skąd pobrać aplikację KALKULATOR WYMIENNIKÓW?
Google Play dla smartfonów i tabletów z systemem Android w wersji 4.0 lub wyższej.
AppStore dla smartfonów iPhone i tabletów iPad z systemem iOS w wersji 7.0 lub wyższej.

Szczegóły na stronie:
www.medtronic.pl
www.pompy-medtronic.pl

Szczegółowe informacje:
Sylwia Olczak, PRIMUM PR, e-mail: s.olczak@primum.pl; Tel. 608 072 086

sobota, 23 stycznia 2016

Radzenie sobie z hiperglikemią na pompie

Powody hiperglikemii u diabetyk na pompie mogą być różne i nie zawsze jest to tylko nie podanie bolusa do posiłku, zjedzenie większej ilości węglowodanów niż zakładana czy też infekcja. Mogą to być również:
  • niedrożne/wyrwane wkłucie
  • zagięcie kaniuli
  • niewypełnienie drenu insuliną
  • niedokręcenie zawleczki łączącej wkłucie z drenem
  • przeterminowana bądź niewłaściwie przechowywana insulina
  • uszkodzenie pompy
Do powyższej listy dorzuciłabym też niepodanie bolusa przedłużonego na białka i tłuszcze. 



Jak postępować przy hiperglikemii na pompie?

W pierwszej kolejności należy wymienić zestaw infuzyjny, ponieważ jego niedrożność jest najczęstszą przyczyną dekompensacji cukrzycy u osób leczonych pompą insulinową.

W przypadku poziomu glukozy we krwi powyżej 250 mg/dl podajemy korektę pompą według kalkulatora bolusa. Oprócz tego ustawiamy tymczasową dawkę podstawową na 200% na około 1,5-2 godzin. Wypijamy około 2 litry wody (może być z cytryną) i za 2 godziny ponownie mierzymy poziom glukozy we krwi.

Najczęstszym błędem jest mierzenie cukru wcześniej i podawanie kolejnej korekty mimo posiadania w ciele aktywnej insuliny - najczęściej kończy się to nakładaniem się na siebie bolusów korekcyjnych, czego wynikiem jest hipoglikemia tak intensywna, że może doprowadzić do mdłości i wymiotów (sama przez to przechodziłam!).

Jeśli po dwóch godzinach w dalszym ciągu nasz poziom glukozy we krwi utrzymuje się na poziomie powyżej 250 mg/dl należy podać odpowiednio wyliczoną korektę tym razem penem, znów pijemy wodę i mierzymy cukier po 2 godzinach.

Jeśli korekty nie dają efektu i cukier nie spada, a stan się pogarsza (wymioty, gorączka) należy udać się jak najszybciej do szpitala. 

Sama ostatnio przeżyłam przygodę z niespadającym cukrem w dniu wizyty u diabetologa. Rano wymieniłam zbiornik z insuliną i dren, zjadłam śniadanie. Po 2 godzinach miałam ok. 300mg/dl, podałam korektę, zwiększyłam dawkę podstawową. Nic to nie dało i z nerwów (byłam 60 km od domu) podałam kolejną dużą korektę, a cukier poleciał na łeb, na szyję. Cały dzień utrzymywał się na poziomie 200, po powrocie w godzinę zrobiło się 314. Wymieniłam wszystko- wkłucie, dren, insulinę nawet wzięłam z innego opakowania, bo uznałam, że może jest "trafiona". Cukier spadł, wszystko wróciło do normy, a rano okazało się, że wkłucie  było zagięte- nie wiadomo w jaki sposób, skoro wymieniałam je dzień wcześniej i wszystko było jak należy. 

Zdarzyło mi się również (oczywiście przy okazji wizyty u diabetologa) niedokręcenie drenu do wkłucia. Pielęgniarka przed wejściem do gabinetu zawsze sczytuje wyniki z pompy i muszę ją odpiąć. Pech chciał, że nie dokręciłam drenu do wkłucia i po 2 godzinach wracając już do domu pociągiem czułam się tak fatalnie, że myślałam, że odjadę. W domu cukier grubo ponad 300, mdłości, wymioty, szybka korekta penem. Jak doszłam do siebie i chciałam wymienić wkłucie okazało się, że jest ono niedokręcone. Nie było czuć insuliny, bo nie podawałam aż tak kolosalnych dawek, żeby był to bardzo duży wyciek. 

Takie są niestety uroki korzystania z pompy ;-)

Na koniec chciałabym jeszcze dorzucić swoich kilka sugestii, a mianowicie- najlepiej wkłucie wymieniać najpóźniej do obiadu (u mnie jest to 14:30-15:00) . Jeśli wymieniamy je przy kolacji to w przypadku problemów mamy nockę z głowy. Jeśli wymienimy je w miarę wcześnie to szybciej jesteśmy w stanie opanować wszelkie problemy. Przy hiperglikemii również lepiej nie podawać pierwszej korekty penem- jeśli wkłucie jest zagięte/niedrożne to wyjdzie to dużo później i możemy się zakwasić. 

Myślę też, że nie ma co oszczędzać na wkłuciach- jeśli czujemy, że coś jest nie tak, miejsce założenia zestawu nas boli czy piecze to lepiej wymieńmy je od razu.


Przy tworzeniu wpisu korzystałam z książki: A. Gawrecki, D. Zozulińska- Ziółkiewicz, B. Wierusz- Wysocka "Praktyczne wskazówki w leczeniu cukrzycy u osób dorosłych za pomocą osobistej pompy insulinowej" 

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Psychologia w cukrzycy - część I


Dowiadywanie się czegokolwiek nie jest przyjemne. Najczęściej lubimy wiedzieć, ale dowiadywać się już niekoniecznie. Taki paradoks trochę. Niemniej, proces samego dowiadywania się i oswajania z nową sytuacją jest bardzo trudny, czasochłonny, często wręcz bolesny. A mimo tego, nie zawsze da się go uniknąć. Czasem dowiemy się czegoś, co nie tylko nami wstrząśnie, ale też zmieni nasze życie o 180 stopni. Dzieje się tak np. wtedy, gdy dowiadujemy się, że wykryto u nas jakąś chorobę przewlekłą. Targają nami sprzeczne emocje, często bardzo gwałtowne. Trudno jest nam się odnaleźć w nowej rzeczywistości, która od tej właśnie chwili MUSI się zmienić. 
W jaki sposób zrozumieć osobę, która dowiaduje się, że ma cukrzycę? Jakie stany emocjonalne mogą się pojawić w trakcie oswajania się z chorobą?

Cóż, każdy człowiek na swój indywidualny sposób próbuje sobie radzić z nowymi sytuacjami. Obserwując chorych zmagających się z diagnozą, można zauważyć pewien powtarzający się schemat uczuć i zachowań, które za nimi podążają. Dopiero, gdy sobie to uświadomimy i zrozumiemy, co targa takim człowiekiem, możemy być w stanie go zrozumieć. Jego i siebie, jeśli to my chorujemy i starać się na to wpłynąć.

Stany emocjonalne, których może doświadczyć człowiek otrzymujący diagnozę cukrzycy, są takie, jak te, gdy doświadczamy żałoby. W przypadku choroby przewlekłej – musimy pożegnać się i pochować dotychczasowe życie, a zatem jest to swego rodzaju specyficzny rodzaj żałoby. Są to:
·         zaprzeczenie (w tym także lęk i izolacja),
·         gniew,
·         targowanie się,
·         depresja,
·         akceptacja.

I tak, jak w przypadku żałoby po stracie bliskiej osoby, tak i w tym, nie każdy przechodzi wszystkie te stadia. Nie każdy też przechodzi je po kolei. Bywa też tak, że po przejściu kilku, wracają poprzednie, przeplatają się, mieszają i trwają bardzo długo. Istnieje też możliwość, że pogodzenie się z cukrzycą nie wystąpi wcale.

DIAGNOZA
Zetknięcie się z czymś zupełnie nowym i nieznanym, często postrzegamy jako coś zagrażającego. Wielu chorych nie dopuszcza do siebie w ogóle myśli, że cukrzyca jest chorobą nie tylko przewlekłą, ale przede wszystkim nieuleczalną i oczywiście da się z nią żyć i wieść w miarę normalne życie pod pewnymi kontrolowanymi warunkami, jednak będzie ona ich towarzyszką już do końca i muszą się z tym liczyć. 

Bywa tak, że lekarze nie zawsze potrafią w empatyczny i jasny sposób przekazać informacji o chorobie oraz o niezbędnych zmiana, które chory będzie musiał wprowadzić w swoim życiu, co prowadzi do ogromnego lęku, niepewności, a w skrajnej sytuacji może skutkować niechęcią do wizyt lekarskich, które są niezbędne.
Wiele oczywiście zależy od osobowości chorego i jego wieku. W sytuacji wykrycia choroby u dziecka, największy ciężar przyjmują na siebie rodzice, którzy muszą potem wszystko po swojemu wytłumaczyć maluchowi. Dorośli i młodzież zastanawiają się już bardziej świadomie nad ewentualnymi powikłaniami, zagrożeniami i wszystkimi skutkami choroby, o jakich mówi lekarz. Chory może czuć się tym wszystkim przytłoczony i szukać ucieczki. Izolować się. Zamykać w pokoju. Odcinać od znajomych czy rodziny. To naturalny proces, który nie jest stałym sposobem radzenia sobie z trudną diagnozą. Najczęściej przechodzi sam. Powinno się dać choremu trochę czasu na przyswojenie i przetworzenie natłoku ważnych informacji na temat jego życia w spokoju.

ŚWIADOMOŚĆ
Gdy informacja o chorobie zaczyna docierać do świadomości, najczęściej pojawia się gniew. Ukierunkowany na najbliższe otoczenie, lekarza, rodzinę, los, boga, przyjaciół, samego siebie. Chory wini siebie za nieodpowiedni styl życia, za brak uprawiania sportu, złą dietę, za wiele innych możliwych przyczyn. Większość diabetyków tego doświadcza, a apogeum może osiągnąć, gdy w życie trzeba wprowadzić zastrzyki z insuliny, godziny posiłków, dietę, co może znacznie zmienić codzienne funkcjonowanie.

Pozostawanie bardzo długo w fazie gniewu może być niebezpieczne, bo często powoduje niechęć do zastosowania leczenia, zmian w diecie, wysiłku fizycznego i innych zaleceń lekarskich. W rozmowach z pacjentami często pojawia się pytanie DLACZEGO JA? Dlaczego nie ten 90letni staruszek, który już długo nie pożyje? Dlaczego nie ktoś, kto jest złym człowiekiem? 

Na tym etapie niezwykle ważne jest wsparcie bliskich i w niektórych przypadkach także psychologa, którzy okażą bardzo duże zrozumienie. Czasem chory odpycha rodzinę, przez co bycie przy nim może być trudne i obciążające psychicznie, ale należy wtedy pamiętać o tym, że diabetyk, jak każdy człowiek, ma prawo odczuwać każdą emocję, a my powinniśmy próbować go zrozumieć i być otwarci na rozmowę o tym.

DALSZE ŻYCIE
Pomimo tego, że chory doświadcza etapu gniewu, najczęściej przyjmuje do wiadomości wszystkie informacje i zaczyna stosować zalecenia lekarskie. Taki scenariusz jest oczywiście bardzo optymistyczny, jednak bywa też tak, że pacjenci chcą się targować z cukrzycą. Przykładowo: chcą przestrzegać wszystkich wskazówek, pod warunkiem, że lekarz da słowo, że nie wystąpią inne powikłania lub cofnie te, które już wystąpiły. Jest to usilna próba odzyskania i sprawowania jak największej kontroli nad własnym życiem, spod którego usunął się grunt, gdy chory usłyszał diagnozę. 

Jak wspominałam wcześniej, poszczególne fazy mogą nie wystąpić w ogóle, tak samo jest z targowaniem się, jednak gdy się pojawi, może pójść w dwóch kierunkach.
1.      Negatywnym – głównie stany depresyjne i lękowe, silne poczucie winy, wstyd związany z chorobą. Często, gdy depresja trwa długo, wymaga nie tylko terapii, ale także włączenia leczenia psychiatrycznego.
2.      Pozytywnym – pogodzenie się z chorobą, akceptacja aktualnego stanu, co nie zawsze jest stanem stałym. Zdarza się, że okresy akceptacji, np. pod wpływem silnego stresu mogą wrócić do którejś z poprzednich faz.

MOTYWACJA
Po przejściu tych wszystkich faz i dojściu do ostatniej – akceptacji choroby przewlekłej, dochodzimy dopiero do motywacji, która jest niezbędna do prowadzenia życia z cukrzycą. Dlaczego dopiero wtedy? Ponieważ nowe cele życiowe możemy określać dopiero wtedy, gdy połączymy niezbędną wiedzę (np. lekarską) razem z przepracowaniem wszystkich emocji, które nam nie służą. 

Czasem zdarza się, że gdy doświadczamy choroby przewlekłej, zaczynamy stawiać sobie cele niemożliwe do zrealizowania. Chcemy za wszelką cenę osiągnąć perfekcjonizm w leczeniu. Dlatego ważne jest, by stawiając sobie konkretny cel, zadać sobie kilka pytań:
·         Co, kiedy i w jaki sposób KONKRETNIE chcę osiągnąć?
·         Dlaczego chcę to osiągnąć?
·         Jakie korzyści będę mieć z osiągnięcia tego celu?
·         W jaki sposób osiągnięcie tego celu wpłynie na moje życie?
·         W jaki sposób będę wiedzieć/po czym poznam, że cel został osiągnięty?

Musimy pamiętać, by cel był przede wszystkim realny, tzn. możliwy do osiągnięcia. Jeśli chcemy zrzucić kilka kilogramów i zamiast przejścia na zdrową dietę, zaczniemy się głodzić – na pewno nie uda nam się zrealizować celu, wprowadzimy się w gorszy stan fizyczny i psychiczny. Cel powinien być konkretny. Najlepiej zapisać go sobie w jednym zdaniu i odpowiedzieć sobie na powyższe pytania z nim związane.

Człowiek jest całością. Psychika wpływa na funkcjonowanie fizyczne i na odwrotnie. Ważne jest, byśmy umieli wykorzystać informacje o naszych stanach emocjonalnych do kierowania myśleniem i zachowaniem. W przypadku cukrzycy, wiemy, że różne emocje mogą być spowodowane wahaniami poziomu cukru, a lepsze rozumienie naszej psychiki ułatwi choremu lepiej kontrolować chorobę i utrzymywać pozytywne relacje z otoczeniem.

*Źródła:
Eliasz, A., Wrześniewski, K. Ryzyko chorób psychosomatycznych: Środowisko i temperament a Wzór Zachowania A. Wrocław: Ossolineum (1998).
Korzon-Burakowska, A., Adamska, K. Psychologiczne aspekty leczenia cukrzycy. Diabetologia Polska (1997), 4, 238-739.
O'Connor, J., Seymour, J NLP. Wprowadzenie do programowania neurolingwistycznego. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka. (1996).
Snoek, F.J., Skinner, T.Ch. (red.). Psychology In Diabetes Care. Chichester: Jon Wiley & Sons, Ltd (2000).
www.mojacukrzyca.org/

________________________________________________________________
Monika Kotlarek - psycholog, ukończyła Wyższą Szkołę Psychologii Społecznej we Wrocławiu, obecnie szkoli się na psychoterapeutę poznawczo- behawioralnego. Więcej informacji, wpisów oraz kontakt do Moniki znajdziecie tutaj -> www.psycholog-pisze.pl

sobota, 3 października 2015

Utrata przytomności w cukrzcy

Grzegorz z lifenotes.pl​ spytał mi się dzisiaj czy byłam zmuszona podczas trwania mojej choroby skorzystać z Glukagonu. Postanowiłam, że napiszę o tym kilka słów. Zamierzałam napisać krótko o tym na Facebooku, ale wyszło za długie, więc stanęło na zrobieniu osobnego wpisu :-)


 W sumie przez prawie 20 lat straciłam przytomność 3 razy:
1) Było to jakiś rok po zachorowaniu, miałam 9 lat. Wstałam z cukrem ok. 95, mama podała mi Mixtard, dała małego cukierka, kazała mi się ubrać, umyć zęby i przyjść zjeść śniadanie. Ubrałam się szybko, poszłam do łazienki i ostatnia rzecz jaką pamiętam przed utratą pamięci to to, że odkręciłam tubkę z pastą do zębów. Obudziłam się już w łóżku, patrząc na krzyżyk wiszący na szyi pani doktor. Okazało się, że długo nie wychodziłam z łazienki, mama znalazła mnie opartą o półkę w łazience. Była tak przerażona, że po podaniu zastrzyku nie była pewna czy zrobiła to dobrze (była przerażona wiotkością mojego ciała i tym jakiej siły musiała użyć, żeby wbić mi igłę w ciało), zadzwoniła więc po pogotowie. I przez to pół dnia spędziłyśmy w izolatce na oddziale dziecięcym, nie wiadomo w ogóle po co, bo lekarze w wągrowieckim szpitalu mieli bardzo małe pojęcie o cukrzycy. Tak w ogóle miał to być super dzień, miały być występy w szkole (mieliśmy się przebrać za Ekoludka, nie wiem po co, może to był Dzień Ziemi albo pierwszy dzień wiosny, nie pamiętam).

2) Również czasy podstawówki, sobotnie albo niedzielne śniadanie. Zawsze jedliśmy je w pidżamach, ja oglądałam jeszcze bajki leżąc w łóżku rodziców. Mama podała mi Mixtard, usiedliśmy do śniadania, a ja zamiast jeść to siedziałam tak i patrzyłam się w talerz. Mama spytała mi się, dlaczego nie jem, a ja na to z krzykiem: "jak mam jeść jak jest mi słabo?!" i padłam. Na szczęście nie twarzą w talerz ;-) Jak poprzednio obudziłam się w łóżku, tym razem już bez pogotowia, bo mama wiedziała czego się spodziewać i co jak zrobić. Jak się obudziłam to dokończyłam śniadanie. Momentu krzyczenia, że mi słabo absolutnie nie pamiętam. 

3) Ostatnia utrata przytomności miała miejsce w listopadzie 2008 roku. Mój narzeczony, a obecnie mąż był w Wielkiej Brytanii, mieliśmy więc możliwość pogadania wieczorem po pracy na GG. O 22:00 podałam sobie Insulatard, trafiłam w naczynie. Niezbyt się tym przejęłam, ot, kolejny siniak. Z chwili na chwilę coraz bardziej bolał mnie żołądek, robiło mi się niedobrze. Cukier 96, zrobiłam sobie kanapki, zjadłam, ale nadal było coś nie tak. Za chwilę znów zmierzyłam cukier- 70. Zaczęłam jeść cukier. Za 10 minut znów mierzę-60. Zjadłam jeszcze cukru i poszłam po mamę, było koło północy. Wchodząc do pokoju czułam, że miękną mi nogi, a podczas mówienia plątał mi się język. Zdążyłam powiedzieć co się dzieje, wróciłyśmy do mojego pokoju. Pamiętam, że leżałam i płakałam jak to mi strasznie słabo. Po jakimś czasie wstałam i wróciłam do pisania na GG. Rano wstałam i zdziwiłam się, że na moim biurku leży Glukagen. Schowałam go więc z powrotem do lodówki. Okazało się później, że straciłam przytomność, ale zupełnie tego nie zarejestrowałam (pewnie temu, że przed i po utracie byłam w tym samym miejscu). 

Zdarzały mi się również sytuacje (najczęściej wynikające ze zbyt dużej ilości bolusów na dzień, które się na siebie nakładały), w których sama podawałam sobie Glukagen. Najczęściej cukier leciał na łeb, na szyję, a ja czułam się coraz gorzej, miałam coraz większe mdłości i nie mogłam już nic przełknąć. Wtedy podawałam sobie 1/4 dawki. Najczęściej i tak cukier szybował tak wysoko, że kończyłam całą "imprezę" w łazience wymiotując.

Odnośnie utraty przytomności z powodu ciężkiej hipoglikemii najważniejsze jest, aby:
  • mieć zawsze ze sobą ważny (nie przeterminowany) Glukagen,
  • osoby przebywające z nami wiedziały, że chorujemy i potrafiły zadziałać (podać zastrzyk albo chociaż zadzwonić po pogotowie),
  • mieć przy sobie informację, że chorujemy na cukrzycę (opaska lub karta w portfelu).
 Mając świadomość, że różnie może to być, bo tak naprawdę nie znamy dnia ani godziny, kiedy stracimy przytomność, NIE WYOBRAŻAM SOBIE SYTUACJI, ŻE OSOBY MNIE OTACZAJĄCE NIE WIEDZĄ, ŻE CHORUJĘ NA CUKRZYCĘ. Nie mówię tu o podróżowaniu pociągiem czy autobusem, ale o osobach najbliższych, przyjaciołach czy znajomych, z którymi wybieramy się na imprezę czy np. w szkole. Nie informując swojego najbliższego otoczenia, że chorujemy na cukrzycę ryzykujemy własnym życiem.