czwartek, 16 lutego 2017

Czy lekarz może wcześniej wystawić zlecenie na zaopatrzenie w wyroby medyczne?

W związku z tym, że wizyty u diabetologa mam standardowo co 4 miesiące (teraz przez nieobecność mojej pani docent będzie 5 miesięcy), pojawiła się u mnie pewna wątpliwość. Na początku marca wybieram się do poradni odebrać zaświadczenie, które jest mi potrzebne do złożenia wniosku o stopień niepełnosprawności. W kwietniu musiałabym jechać drugi raz tylko po to, żeby wypisali mi zlecenie na wkłucia. Wobec tego zastanawiałam się czy lekarz w marcu może wypisać mi zlecenie na kwiecień, maj i czerwiec).*



 Pytanie zadałam na jednej z Facebookowych grup, nie dostałam jednak pewnej odpowiedzi, bo każdy miał inne doświadczenia.
Zdecydowałam się więc na napisanie e-maila z zapytaniem do Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Poznaniu. Oto odpowiedź, którą otrzymałam od p. Karoliny Krawczyk, kierownika działu obsługi bezpośredniej:

"W odpowiedzi na Pani mail-a uprzejmie informuję, że lekarz uprawniony może wystawić w miesiącu marcu 2017 zlecenie na zaopatrzenie na wkłucia do pompy insulinowej na miesiące kwiecieńczerwiec 2017. Realizacja zaopatrzenia jednak nie może nastąpić wcześniej niż 1.04.2017r. Jednocześnie informuję, że zlecenia na zaopatrzenie w wyroby medyczne przysługujące comiesięcznie mogą zostać zrealizowane wyłącznie w miesiącach, na które zostały wystawione, z wyłączeniem miesięcy, które upłynęły. "

Czyli ze spokojną głową mogę jechać w marcu i od razu wziąć zlecenie, a wysłać je do apteki dopiero 1 kwietnia.



*Tak, wiem, że zlecenie może wypisać internista, ale moim lekarzem rodzinnym jest pediatra- nie zmienię jej na innego lekarza z kilku ważnych i istotnych dla mnie powodów.

wtorek, 24 stycznia 2017

Najważniejsza jestem JA i moje ZDROWIE

Od 16 stycznia moje cukry uległy totalnemu rozstrojeniu. Przyczyna najprawdopodobniej leży w odstawieniu antykoncepcji hormonalnej, którą do 2 stycznia stosowałam. Z dnia na dzień (dosłownie!) strasznie spadło mi zapotrzebowanie na insulinę- miałam po 3-4 niedocukrzenia w ciągu doby i do tego zjadałam masę rzeczy bez podawania insuliny. Czara przelała się, gdy pomimo zjedzenia II śniadania i podania na nie nikłej ilości insuliny i zjedzenia banana po powrocie do domu na glukometrze zobaczyłam 45 mg/dl. 



Łzy stanęły mi w oczach, byłam kompletnie zmęczona tym ciągłym mierzeniem i jedzeniem. W czwartek nie poszłam do pracy i udałam się do lekarza rodzinnego po zwolnienie. Przez ten czas na spokojnie mogłam sprawdzić jak układają się cukry, w jakich godzinach muszę zredukować bazę i o ile, czy ruszać przeliczniki czy też nie. To był czas też na odpoczynek dla mnie, bo niestety po takich przejściach człowiek czuje się jakby przebiegł maraton. Bazę w sumie na całej dobie musiałam obniżyć o 1,5 jednostki, na chwilę też zmniejszyłam o 0,2 przelicznik do śniadania. Na dzień dzisiejszy baza jest super ustawiona i np. mogę iść spokojnie spać z cukrem 90.

To nie pierwszy raz, kiedy ze względu na cukrzycę poszłam na L4. Wychodzę z założenia, że - tak jak w tytule - najważniejsza jestem JA i moje ZDROWIE. Bo jeśli tego nie dopilnuję i się "zapuszczę" to nic w życiu nie osiągnę, biorąc pod uwagę nawet najprostsze rzeczy. Pamiętam też o tym, że nie ma ludzi niezastąpionych i że świat się nie zawali jak kilka dni nie będzie mnie w pracy. Kartka na drzwi "biuro nieczynne z powodu choroby, przepraszamy" i tyle.Jeśli kiedykolwiek zdarzyłaby się sytuacja, że szef robiłby mi wyrzuty w związku z moimi nieobecnościami w pracy przez cukrzycę to jestem w stanie iść i porozmawiać z nim, a jeśli nie da to skutku to złożyć wypowiedzenie.

wtorek, 4 października 2016

Jesień trwa, rdzawych liści czas...

I oto nadeszła. Piękna, polska, złota jesień (póki co!). Zrobiło się chłodniej, nadszedł też czas włączenia ogrzewania przez spółdzielnię. A wraz z jesienią nadszedł najintensywniejszy czas w pracy - zbliżająca się impreza z okazji Dnia Edukacji Narodowej, nad którą pracujemy już notabene od początku sierpnia. Do tego do jutra muszę złożyć budżet wydziału na przyszły rok oraz przygotować do 20 października zestawienie budżetów szkół i placówek oświatowych, które jako Powiat prowadzimy. Gorący okres, wręcz bardzo gorący, mózg będzie się lasował, oczy będą szczypały od wpatrywania się w wielkie tabele. Brrr. Ale dam radę, bo to drugi i ostatni raz! Z początkiem nowego roku mam wrócić skąd przyszłam, wrócić do swoich korzeni, swojej pasji (tak, praca może przerodzić się w pasję). Wracam do biura Powiatowego Rzecznika Konsumentów. Tam też zaczęłam moją przygodę z pracą w urzędzie, ze stażu odchodziłam ze łzami w oczach, bo to było to. I teraz, po 5 latach umów na zastępstwo, na czas określony, dostałam umowę na stałe i pracę moich marzeń. Nie będę ukrywać, że czuję się doceniona przez szefa. W związku z tym przestałam się stresować pracą na obecnym stanowisku, jestem spokojniejsza, praca nie śni mi się po nocach, etc.

A co słychać u mojej cukrzycy? Ano ok. Ostatnia hemoglobina glikowana z września okazała się być lepszą niż się spodziewałam, bo wyniosła 6,4. Obecnie cukry też nie są złe- dzisiejszy najwyższy wynik to 117 mg/dl. I chyba w końcu przejrzałam na oczy i dopuściłam do siebie myśl, że wkłucia 6mm nie są już dla mnie, na pewno nie są jeśli chodzi o inne miejsca niż brzuch. Zakupiłam 9mm i od razu zrobiłam test na pośladkach. I co? I jest super! Cukry są super już po wymianie tylko z wypełnieniem i bolusem do posiłku (na szóstkach musiałam ustawiać d. podst. 150% na półtora h, żeby ruszyło). Brzuch póki co odpoczywa, bo zrosty mam niesamowite. 




Lato minęło zdecydowanie za szybko, jednak na brak atrakcji nie mogę narzekać. Przez 2 tygodnie bawiliśmy na urlopie w małopolsce u rodziców męża. Byliśmy również w Szklarskiej Porębie na dziesiątym HotZlocie organizowanym przez portal dobreprogramy.pl. Zarówno pod Kraków jak i do Szklarskiej robiłam za kierowcę. Uwielbiam prowadzić samochód, jeździć autostradami i ekspresówkami, więc te wielogodzinne podróże były czystą przyjemnością. Wtedy też stwierdziłam, że na takie wypady Libre byłoby idealnym rozwiązaniem. Póki co jednak nie mam zamiaru inwestować w ten system, skutecznie odstrasza mnie kilka rzeczy - cena sensora, nietrwałość plastra, odczyny pojawiające się u co niektórych osób. Jednak cena przede wszystkim. Może kiedyś.


                                                                       HotZlot 2016



niedziela, 11 września 2016

Dziecko z cukrzycą w szkole w latach 90.

Rozpoczęcie roku szkolnego wszystkie dzieciaki, zarówno te małe jak i te trochę większe, mają już za pasem. Przeglądając posty na FB co i rusz udało mi się trafić na wpisy mam koczujących pod salami szkolnymi/przedszkolnymi swoich słodkich maluchów, żeby zmierzyć cukier, podać insulinę. W takich chwilach od razu mam przed oczami siebie i moje szkolne czasy- i nie mogę się nadziwić.

Zachorowałam w II półroczu pierwszej klasy szkoły podstawowej. W kwietniu 1996 roku. Z opowieści mamy wiem, że do szkoły wróciłam jakiś miesiąc po powrocie ze szpitala. Faktem jest, że miałam wspaniałą wychowawczynię, dla której nie był problemem mój powrót do szkoły. Nie było problem dla dyrekcji, dla pań w świetlicy. Wszystko odbyło się tak normalnie. Powrót poprzedziła stosowna pogadanka- co mi wolno, czego nie, jakie są objawy niskiego cukru, co wtedy robić, co jak stracę czasem przytomność. Jako że był to początek to nie do końca zawsze potrafiłam dobrze się "zdiagnozować".  Nie nosiłam do szkoły glukometru, nie leżał on nawet u pielęgniarki (tylko Glukagon) Rano dostawałam Mixtard, śniadanie i przykaz, że za 2 godziny MUSZĘ zjeść drugie śniadanie. Tak minął mój pierwszy etap edukacji-ja wróciłam do szkoły, a mama do pracy na pełen etat. Drugi (4-6 klasa SP) w sumie był taki sam, tylko doszło więcej nauczycieli. Ci byli informowani o mojej chorobie stosowną kartką z informacjami, swoim podpisem potwierdzali, że zapoznali się z nimi i tyle. Ćwiczyłam na WFie, jeździłam na wycieczki, brałam udział w konkursach. Zdarzało się, że w szkole podjadałam słodycze- sklepik, żelki, andruty ukochane, mama nie patrzy, to czemu nie? Na szczęście nigdy nie podkradałam insuliny, nie dostrzykiwałam bez wiedzy rodziców, w przeciwieństwie do moich niektórych znajomych z cukrzycą (do dziś przechodzą mnie ciarki jak sobie pomyślę o chłopaku, który podał sobie całą fiolkę Actrapidu za pomocą igły i ołówka). Gimnazjum. Tu już była jazda. W tym sensie, że podjadanie, ściemnianie na WFie/innych lekcjach, że mam niedocukrzenie i nie mogę ćwiczyć/odpowiadać, pierwsza miłość (już niestety świętej pamięci), która próbowała mnie utuczyć pizzą i nie tylko... W gimnazjum nadal nie nosiłam ze sobą glukometru, ale leżał jeden zapasowy u pielęgniarki. W liceum było to samo plus doszły całonocne weekendowe imprezy.

Jak sobie teraz o tym pomyślę to sama nie wiem. Czy wynikało to wszystko z mniejszej świadomości, z ograniczonej technologii? Czy teraz, gdy wreszcie jest możliwość mierzenia poziomu glukozy we krwi bez użycia nakłuwacza na przykład, tak wariujemy na punkcie technologii i idealności? Nie wiem. 

Idziemy z duchem czasu, wszystko dookoła nas się zmienia. Moja prababcia, która też była na insulinie, musiała gotować igły i strzykawki, a cukier mierzyła tylko w moczu to jakby teraz z grobu wstała to by się chwyciła za głowę ;-) 

Kiedyś się tym nie przejmowałam, ale teraz jest inaczej. Byliśmy ostatnio z mężem w Poznaniu. Auto zostawiliśmy w Starym Browarze i ruszyliśmy na spacer Półwiejską w poszukiwaniu jakiegoś dobrego jedzonka. Jak ja się przeraziłam, gdy zobaczyłam, że nie mam w torebce glukometru. Został w samochodzie. Na szczęście, że nie w domu ;-) Musieliśmy po niego wrócić, bo nie byłby to spokojny dzień.

Odbiegłam trochę od głównego tematu, ale podsumowując- nie miałam na celu wciskania komukolwiek na siłę, że "da się inaczej przecież", bo to po prostu już nie te czasy. Z jednej strony zachodzę w głowę, ile przez te x lat się zmieniło i już się boję co będzie za x lat wprzód. Oby jeszcze lepiej :D 

Do diabetyków z dłuższym stażem- jak tam Wasze wspomnienia z lat szkolnych? Kombinowaliście? :D

sobota, 11 czerwca 2016

PackIt -lodówka nie tylko na kanapki

Jak wszyscy dobrze wiemy latem szczególnie musimy chronić zarówno insulinę jak pompę czy glukometr przed przegrzaniem. Wcześniej używałam małej torby termicznej z wkładem mrożonym w zamrażarce. Dzięki firmie Diabetyk24 miałam okazję przetestować mini lodówkę, która mimo że przeznaczona jest do utrzymania żywności w odpowiedniej temperaturze to znakomicie nadaje się też do insuliny.

PackIt jest jak lodówka turystyczna, ale nie wymaga zasilania i utrzymuje zimno do 10 godzin. Poza tym łatwo się składa i zmieści się praktycznie wszędzie.

Jak działa?

Wystarczy, że włożysz torbę do zamrażarki najlepiej na 12 godzin.

Żel chłodzący umieszczony jest w ściankach torby, więc żadne wkłady nie są Ci potrzebne.

Nie będą zabierać cennego miejsca w środku tej lodówki.

Nie ma też problemu z wilgocią, która pozostaje po wkładach gdy ulegną rozmrożeniu.

Dzięki temu, że żel jest umieszczony w wielu ściankach torby termicznej chłodzenie jest wydajniejsze.

Szeroka oferta rożnych pojemności pozwala używać PackIt jako lodówkę turystyczną w podróży, na piknik, jako lunchbox do szkoły lub pracy albo torba do przewożenia leków.

Cechy produktu:

PackIt to nowość, która pozwala na przechowywanie żywności, napojów czy leków bez potrzeby dodatkowego kupowania niewygodnych wkładów chłodzących lub lodu
Sekretem PackIt jest opatentowany żel, który jest wbudowany w ścianki torby. Wystarczy, że umieścisz torbę na noc w zamrażarce
Dzięki temu, że żel jest umieszczony we wszystkich ściankach torby lepiej chłodzi wnętrze niż tradycyjne wkłady
Torba termiczna utrzymuje temperaturę aż do 10 godzin!
Dodatkowo ta lodówka termiczna jest składana zajmując tylko tyle miejsca co książka.
Wysoka jakość wykonania i modne materiały sprawiają, że torby PackIt świetnie sprawdzą się w trakcie wyjazdu, w pracy, szkole, na plaży, łódce, w podróży czy po intensywnym treningu.
Torba jest wykonana z materiałów wolnych od BPA, PVC, a żel jest nietoksyczny i obojętny dla środowiska.
Wyściółka jest wodoodporna.
Pojemna konstrukcja pozwala przechowywać płyny w pozycji pionowej.
Duży, wygodny otwór pozwala szybko zapakować i łatwo wyjąć potrzebną rzecz.

Specyfikacja:

Wymiary: 2,25" x 5,5" x 5,5" (wysokość x głębokość x szerokość)
Wymiary (zwinięte): 0,5" x 5,5" x 5,5" (wysokość x głębokość x szerokość)
Utrzymuje temperaturę do: 4 godzin

Na zdjęciach do porównania umieściłem ołówek, żebyście widzieli jak mała ona jest. Spokojnie zmieści się w niej zapas insuliny w czasie podróży  czy też pompa i glukometr na przykład na plaży.

Przetestowałam lodówkę na imprezie plenerowej, gdzie temperatura otoczenia wynosiła ok . 25 stopni. Wkłady chodziły mój glukometr przez jakieś 5 godzin. Nieźle. Minusem jest to, że skraplająca się z czasem woda lekko zmoczyła etui oraz niska  temperatura chłodzenia na początku spowodowała, że glukometr to odczuł i pokazywał słabą baterię,  mimo że jest ona nowa. Z tymi minutami można sobie poradzić owijając glukometr w mały ręcznik.

Dzisiaj z ciekawości zaraz po wyjęciu lodówki z zamrażarki włożyłam do środka termometr. Temperatura chłodzenia na początku wynosiła 6 stopni i rosła co godzinę średnio o 2 stopnie (w temperaturze pokojowej). Na pełnym słońcu na pewno temperatura ta szybciej urośnie.

Niemniej uważam, że każdy diabetyk powinien posiadać taką czy inną lodówkę, która uchroni jego insulinę, pompę czy glukometr przed skutkami przegrzania.

Lodówkę taką jak moja znajdziecie na http://diabetyk24.pl/lodowka-termiczna-packit-mini-kolorowa-o_2281.html

wtorek, 7 czerwca 2016

FIRMA ASCENSIA DIABETES CARE WPROWADZA DO POLSKI CONTOUR™ PLUS ONE – NOWOCZESNY SYSTEM MONITOROWANIA STĘŻENIA GLUKOZY WE KRWI ZINTEGROWANY ZE SMARTFONAMI- INFORMACJA PRASOWA

W dniu dziszejszym firma  Ascensia  Diabetes  Care  zaprezentowała  dzisiaj w  Warszawie  nowoczesny  system  monitorowania  stężenia  glukozy  we  krwi  (BGMS) CONTOUR™  PLUS  ONE.  Polska  jest  pierwszym  krajem  na  świecie,  w  którym  pacjenci chorujący  na  cukrzycę  otrzymali  dostęp  do  tego  nowoczesnego  rozwiązania.  CONTOUR™ PLUS  ONE  to  kolejny  krok  w  rozwoju  samodzielnego  monitorowania  stężenia  glukozy  we krwi  przez  pacjenta,  umożliwiający  płynne  przesyłanie  wyników  z  glukometru  do  aplikacji mobilnej  oraz  analizę  schematów  i  trendów,  co  może  ułatwić  leczenie  cukrzycy. Wykazano,  że  system  oferowany  przez  firmę  Ascensia  Diabetes  Care *1,  jest  wyjątkowo precyzyjny i dokładny, i jednocześnie stanowi odpowiedź na potrzeby pacjentów. System  ten  obejmuje  prosty  w  obsłudze,  inteligentny  glukometr  z  funkcją  łączności bezprzewodowej,  który  komunikuje  się  ze  smartfonem  za  pośrednictwem  łącza Bluetooth®.  Glukometr  CONTOUR™  PLUS  ONE  łączy  się  z  mobilną  aplikacją  CONTOUR™ Diabetes,  która  zbiera,  zapisuje  i  analizuje  wyniki  pomiarów  stężenia  glukozy  we  krwi otrzymane  z  glukometru.  Aplikacja  ta  łączy  wyniki  pomiarów  z  innymi  danymi  zapisanymi przez  pacjenta  chorującego  na  cukrzycę,  zapewniając  w  ten  sposób  dokładniejsze informacje  na  temat  jego  stanu,  co  z  kolei  ułatwia  podejmowanie  właściwych  decyzji dotyczących  leczenia.  System  ten  ułatwia  identyfikację  schematów  i  trendów występujących  w  danych,  dzięki  czemu  pacjenci  z  cukrzycą  mogą  zrozumieć  w  jaki  sposób ich  codzienne  zachowania  wpływają  na  wyniki  pomiarów  stężenia  glukozy  we  krwi. Aplikacja  analizuje  wyniki  pomiarów,  zapewniając  w  ten  sposób  przydatne  informacje, w  tym  ostrzeżenia  o  krytycznie  wysokich  i  krytycznie  niskich  wynikach,  oraz  sugestie sposobów postepowania w takich sytuacjach. „Misją  Ascensia  Diabetes  Care  jest  pomoc  w  poprawie  jakości  życia  pacjentów  z  cukrzycą, a  system  monitorowania  stężenia  glukozy  we  krwi  CONTOUR™  PLUS  ONE  to  kolejne z  naszych  wysokiej  klasy  rozwiązań  opracowanych,  by  zaspokoić  potrzeby  pacjentów. Dzięki  nowoczesnemu  rozwiązaniu  łączącemu  glukometr  z  mobilną  aplikacją  możemy znacznie  ułatwić  monitorowanie  glikemii  pacjentom  chorującym  na  cukrzycę,”  wyjaśnił dr  Paweł  Łupiński  Country  Manager  Poland  Ascensia  Diabetes  Care.  „Ponadto,  CONTOUR™ PLUS  ONE,  ma  już  potwierdzoną  doskonałą  dokładność  i  precyzję,  jakiej  potrzebują pacjenci.” Dane  pochodzące  z  badań,  które  załączono  do  wniosku  o  rejestrację  systemu,  wskazują, że  glukometr  CONTOUR™  PLUS  ONE  charakteryzuje  się  wysoką  dokładnością.  Badania  te wykazały,  że  glukometr  spełnia  kryteria  dokładności  normy  ISO  15197:20132  zarówno w  warunkach  laboratoryjnych,  jak  i  klinicznych**.  Dane  z  wyników  klinicznych  wskazują, że  99,2%  wyników  uzyskanych  przez  pacjentów  z  badania  kropli  krwi  z  palca  spełniało kryteria  dokładności  normy  ISO  15197:2013,  a  95,5%  wyników  mieściło  się  w  zakresie ±10  mg/dl  lub  ±10%  od  wyniku  referencyjnego  otrzymanego  w  badaniu  próbek  przy  użyciu analizatora  Yellow  Springs  Instrument.  Ponadto  analiza  wykresu  błędów  Parkera  wykazała, że  99,8%  wyników  mieściło  się  w  strefie  A,  a  0,2%  w  strefie  B.  W  przypadku  badania klinicznego 100% wyników mieściło się w strefie A.1 Szacuje  się,  że  w  Polsce  na  cukrzycę  choruje  około  2,73  mln  osób.  Głównym  celem leczenia  cukrzycy  jest  utrzymanie  stężenia  glukozy  w  prawidłowym  zakresie.  Zbyt  wysokie stężenie glukozy  lub  krwi (hiperglikemia)  lub  zbyt  niskie  (hipoglikemia)  może prowadzić  do poważnych powikłań, a w szczególnie ciężkich przypadkach nawet do zgonu. Zauważa  się  rosnące  znaczenie  zintegrowanego  leczenia  cukrzycy  i  zapotrzebowanie pacjentów  z  cukrzycą  na  rozwiązania,  które  można  bezproblemowo  włączyć  do codziennego  życia.  Funkcje  systemu  CONTOUR™  PLUS  ONE  obejmują  przypomnienia i  alarmy  ułatwiające  optymalne  monitorowanie  glikemii,  elektroniczny  dzienniczek, opcjonalnie  konto  w  chmurze  do  zarządzania  danymi  i  ich  przechowywania  oraz  wysyłanie pocztą  elektroniczną  raportów  w  formacie  PDF  w  celu  ich  omówienia  z  lekarzem.  System będzie  rozwijany  i  w  przyszłości  uzupełniany  o  nowe  funkcje  pomagające  pacjentom z cukrzycą w jej leczeniu. Uruchomienie  systemu  CONTOUR™  PLUS  ONE  w  Polsce  nastąpiło  po  uzyskaniu  znaku  CE, który został przyznany maju 2016 r.

wtorek, 24 maja 2016

Po wizycie u diabetologa- 24 maj 2016 r.

Od czasu jak doprowadziłam się do porządku bardzo lubię jeździć do poradni. Dzisiejsza podróż zaczęła się od tego, że w pociągu, 2 godziny po śniadaniu zaliczyłam mega niedocukrzenie, którego w ogóle nie poczułam. Zdarza mi się to na szczęście bardzo, bardzo rzadko. Cukier zmierzyłam tylko przez to, że mam wyrobiony nawyk mierzenia cukru 2 godziny po posiłku i tym sposobem wyszło to co wyszło:


Wciągnęłam glukozę 1WW i ciastko, które kupiłam w Biedronce zanim poszłam na PKP. Cukier pomału rósł, więc nie podałam na to wszystko bolusa- po wyjściu z pociągu miałam jeszcze kilka rzeczy do załatwienia (m.in. leciałam odebrać taty wyniki ze szpitala i musiałam wrócić do centrum). Wróciłam na PCC, połaziłam po sklepach, poszłam na lody i ruszyłam do poradni. UWAGA, JEŚLI LECZYCIE SIĘ W POZNANIU W PORADNI PRZY SZPITALU RASZEI- PORADNIA ZNAJDUJE SIĘ TERAZ TAM, GDZIE USG (droga jest oznaczona strzałkami). Na miejscu pielęgniarka zmierzyła mi ciśnienie (110/70), zważyła (56 kg), wypisała kartę na wkłucia i sio, do pani doktor. Ta po raz kolejny zadowolona z moich wyników ("Obyś tylko teraz nie odpuściła, bo jest pięknie!"). Trochę zmieniła mi bazę, bo ciągłym kombinowaniem trochę ją rozjechałam. Kolejna wizyta 6 września. Następnie zatłoczonym tramwajem pognałam do apteki po zapasy i prawie 5 stów poszło się gonić...


...no co zrobić. Jednak lepsze to niż płacić 300 zł za jedno opakowanie wkłuć ;-) Później oczywiście jakieś śmieciożarcie  (menu orientalne z KFC z ryżem) i do domu.

Do przyszłej wizyty mam zamiar znów wrócić do Hba1c na poziomie przynajmniej 6.3 (w tej chwili 6.9), mam nadzieję, że podołam, bo niestety lato obfituje w: owoce (widziałam dzisiaj pierwszy raz truskawki! <3 ), lody, piwo, pizzę, etc. :-P