Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pompa insulinowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pompa insulinowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 września 2015

Co dała mi pompa? Co mnie w niej wkurza? Jak to w ogóle jest?

Przeglądając dzisiaj przy popołudniowej kawce aktywności na Facebooku naszło mnie na przemyślenia: co dała mi pompa? Czy jest mi lepiej/ łatwiej z nią niż na penach? Co mi ułatwiła? 

Kiedy zdecydowaliśmy się z mężem na zakup pompy insulinowej nachodziły mnie myśli typu "czy sobie poradzę?, jak będę z nią funkcjonować? jak z tym spać? gdzie ją schować?", itp. No ale, klamka zapadła, będzie trzeba kombinować i się przestawić. Pierwsza noc z pompą była nieprzespana. Bałam się, że ją zduszę, że wyrwę wkłucie, że powciskam ciałem przyciski i pójdzie niezaplanowany bolus bez jedzenia. Nic takiego się nie stało, więc kolejne noce były już spokojniejsze. Kolejnym wielkim stresem był powrót do domu. W szpitalu byli lekarze, o wszystko mogłam w każdej chwili zapytać. W domu jestem sama i nie ma mi kto pomóc, podpowiedzieć. W tym momencie również moja mama została całkowicie odizolowana od mojej choroby, bo nie była "na bieżąco". Wyszłam ze szpitala podłączona do pompy w piątek, a w sobotę miałam kolejne zadanie- pojechać na uczelnię. Początkowo nosiłam pompę w skórzanym etui dołączanym do pomp Medtronic, cholernie niewygodnym (nota bene, wczoraj wywaliłam je do śmieci :-P ). Wielka "buła" odstawała mi spod bluzy, a jak dałam ją na wierzch to w ogóle, bluza się zadzierała do góry, cuda na kiju. No i ludzie pytali. To był najmniejszy problem, bo od dziecka nie mam problemów z mówieniem o mojej chorobie. Później zaczęłam nosić pompę w kieszeni spodni albo w neoprenowym etui. Tak było najlepiej. Pojawił się problem z sukienkami. Bo najlepiej jakby miały kieszenie. Na to też szybko znalazłyśmy rozwiązanie. Mama umie szyć, więc zaczęła szyć mi takie sukienki i spódniczki, żebym spokojnie mogła schować w nich pompę. Ba, nawet uszyła mi opaskę na udo, żebym mogła nosić sukienki i spódniczki bardziej dolegające do ciała. 

To tak dłuższym słowem wstępu. Co dała mi pompa?

Pompa dała mi przede wszystkim możliwość ustawienia bazy tak, żebym nie musiała wstawać o 4 rano i dostrzykiwać insuliny. Pompa jest cudownym "lekiem" na zjawisko brzasku. 

Będąc na pompie i notując wszelkie wyniki, jedzenie, wysiłek, itd. o wiele łatwiej jest mi dojść, gdzie i w którym momencie mam za mało insuliny. Przykładowo ostatnio po kolacji w godzinach 21-22 mam podwyższony cukier. Czyli po prostu zwiększam dawkę, która leci 3 godziny wcześniej. Zobaczę jak będzie jutro i ewentualnie jeszcze zwiększę albo zmienię przelicznik z 1,2j/1ww na 1,5j. 

Kalkulator bolusa- kolejna mega rzecz. Wprowadzasz dane, a pompa sama liczy za ciebie ile potrzebujesz na korektę i na bolus. Wcześniej robiłam to z kartką i kalkulatorem, ale najczęściej podawałam insulinę "na oko", bo nie chciało mi się liczyć. 

Bolusy złożone i przedłużone- na penach zjedzenie pizzy zawsze kończyło się koszmarnymi cukrami, teraz już tak nie jest. 

Choroba- przy grypie czy jakimś cholernym stanie zapalnym cukry uwielbiają szybować do góry. Na penach zawsze było mi ciężko to opanować. Z kolei na pompie po prostu zwiększam dawkę podstawową nawet na 200% jak potrzeba i jest ok.

Mniejsza ilość ukłuć. 1 na 3 dni, a nie 7 dziennie. 

Żeby podać bolus nie muszę ani uciekać do łazienki ani wywalać przed obcymi w restauracji pół brzucha na widok ;-)

Na pewno łatwiej jest mi z pompą opanować kwestie dotyczące wysiłku fizycznego.

Wszystko ma swoje plusy i minusy, pompa również. Co mnie w niej wkurza?

Wkłucia. Przede wszystkim. Według producentów pomp i lekarzy najlepszym miejscem na wkłucia jest brzuch. Tylko co z tego jak miejsce na brzuchu jest ograniczone i bez zmiany miejsc nie można często dobrze o nie zadbać. Powstają zrosty, w które zdarza mi się trafiać. Czasem od razu pojawia się ból i od razu je wymieniam, bo nie mogę wytrzymać, a czasami dopiero po wymianie widzę, że coś jest nie tak, oczywiście po cukrach. Wkłucia teflonowe mają to do siebie, że lubią się zaginać. Ba, nawet lekko przekrzywione wkłucie potrafi namieszać w wynikach. 





Przy tak lekko zakrzywionym wkłuciu cukry utrzymywały się na poziomie 140-160 mg/dl. Niby nie strasznie, ale jednak wiedziałam, że coś jest nie tak, bo zapotrzebowanie na insulinę nie rośnie aż tak nagle z dnia na dzień.


Pompa na plaży. Po tegorocznym pobycie w Kołobrzegu już wiem, co należy robić, żeby było ok. Przede wszystkim naciągać tylko tyle insuliny, ile mniej więcej potrzeba na 1, góra 2 dni. Nawet jak wydawało mi się, że przecież nie jest gorąco to insulinę i tak trafiał szlag, a cukry robiły co chciały. No i trzeba uważać na piasek, żeby nie dostał się do silnika, bo to może spowodować jego zatarcie.

Żadna pompa nie jest wieczna. I to przeraża mnie najbardziej. W 2009 roku wydałam na moją 715-tkę 8,5 tysiąca złotych. Z tego co widzę to ludzie piszą, że po 6-7 latach odmawia ona posłuszeństwa. Psychicznie jestem nastawiona na to, że może paść w każdej chwili.

Ceny. Pompy są drogie, monitoring glikemii również. Na to drugie raczej nigdy sobie nie pozwolę za własne pieniądze. Sensor za ca. 200 zł i trafienie przez przypadek w naczynie. 200 zł do śmieci. Wkłuć aż tak mi nie żal, bo obecnie płacę za jedno 9 złotych (refundacja powyżej 26rż).

Ani peny ani pompa nie są doskonałe. To my musimy zadecydować jaka forma leczenia będzie dla nas wygodna, co będziemy tolerować, co nam odpowiada.

czwartek, 17 września 2015

Bo noszenie pompy nie musi być nudne :-)

Gdy rozpoczynałam swoją przygodę z pompą insulinową, a było to 6 lat temu, usilnie poszukiwałam czegoś ciekawszego i weselszego niż ciemne i drogie oryginalne etui od Medtronica. Na brytyjskich czy amerykańskich stronach było od groma cudnych, kolorowych saszetek. Na szczęście teraz możemy przebierać w ofertach firm, które zajmują się szyciem takich etui. 

Dzięki uprzejmości pani Kasi ze sklepu Słodziakom.pl otrzymałam takie szyte etui. Wybrałam motyw komiksowy, który chciałbym Wam dzisiaj zaprezentować w dzisiejszym wpisie. 




Saszetka jest uszyta z miękkiego materiału. W środku dodatkowo między warstwami materiału została umieszczona gąbka, która stabilizuje i chroni pompę insulinową. Zamykana jest na zamek błyskawiczny. Do saszetki doszyta jest dwucentymetrowa gumka z zapięciem, którą można regulować, więc jest to produkt nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych.

 Wymiary takiego etui to 8 cm x 11 cm x 2 cm, a maksymalna długość paska wynosi 80 cm. Jeśli potrzebujemy dłuższy pasek to wystarczy o tym poinformować na etapie składania zamówienia.





Etui jest bardzo starannie wykonane, w środku ma wszytą nawet metkę, więc nie jest to produkt "no name" :-)





Na pewno nie raz wsadzę w nie moją pompę i polecę na spacer czy spotkanie ze znajomymi :-) A w sklepie znajdziecie nie tylko saszetki na pompy insulinowe, ale również koszulki i misie.

środa, 3 czerwca 2015

Gdzie zakładać wkłucia?

Wybór miejsca, gdzie założymy wkłucie nie zawsze jest łatwy tym bardziej, że prawie każdy szpital, każdy lekarz czy każda firma ma swoje do powiedzenia w tym temacie.

Szkoła Medtronic


Firma Medtronic jako miejsca odpowiednie do zakładania wkłuć proponuje nam:
  • brzuch
  • tzw. "boczki"
  • pośladki
  • ramiona
  • uda.


Miejsca wkłuć możemy zmieniać według zasady MW:


 lub według zasady zegara:






Należy unikać zakładania zestawu infuzyjnego:
  • w promieniu 5 cm od pępka
  • w miejscu, gdzie ciało naturalnie często się zgina
  • w miejscach, które mogą być podrażniane przez ubranie (np. na wysokości paska)
  • w miejscach, gdzie występują blizny bądź zgrubienia lub rozstępy.

Miejsca założenia zestawu infuzyjnego powinny znajdować się co najmniej:
  • 5 cm od sensora
  • 5 cm od pępka
  • 7,5 cm od poprzedniego miejsca założenia wkłucia.

 Szkoła Accu-Chek:


Accu-Chek zaleca, aby zestawy infuzyjne wkłuwać w skórę okolicy brzucha ze względu na najlepszą absorbcję insuliny. Wkłucia można umieszczać w innych miejscach, ALE należy to skonsultować z lekarzem prowadzącym. Alternatywne miejsca instalacji zestawu infuzyjnego to biodra i pośladki, zewnętrzna strona uda i tylna strona przedramienia.






Accu-Chek proponuje też troszkę inną rotację w postaci zygzaka:



Szkoła pompiarze.pl:


Według pompiarze.pl najlepszym obszarem do zakładania wkłucia jest oczywiście brzuch. 

Biodra i pośladki - wolniejsze wchłanianie niż ma to miejsce w obszarze brzusznym ale bardzo dobre miejsce dla osób aktywnych i o niskiej masie tłuszczowej.

Zewnętrzna część uda - wolniejsze wchłanianie niż ma to miejsce w obszarze brzusznych ale może przyspieszyć wraz z wykonywaną aktywnością fizyczną. Wykorzystanie wewnętrznej powierzchni uda zwiększa ryzyko podrażnienia i infekcji (np. cellulitis).



Miejsca, których powinno się unikać:

  • Tkanka bliznowata
  • Lipohipertrofia
  • Blizny po zabiegach chirurgicznych
  • Obszary po liposukcji
  • Obszary stłuczone, siniaki
  • Obszary bardzo wrażliwe
  • Obszary narażone na dużą aktywność
  • Obszary bezpośrednio nad kością
  • Obszary bezpośrednio pod paskami ubrań
  • Obszary bezpośrednio wokół pępka
  • Body piercing
  • Tatuaże.

Szpital im. F. Raszei w Poznaniu

W szpitalu im. Franciszka Raszei w Poznaniu miejscami prawie że zakazanymi są uda i ramiona ze względu na to, że w tych miejscach mięśnie pracują więcej i wchłanianie insuliny może być różne. Dodatkowo na ramionach insulina w drenie poprzez wystawienie na słońce latem może spowodować jej dezaktywację.

Porady szpitalne kompletnie mi nie odpowiadają, bo w końcu nie każdy może kłuć się tylko w brzuch- ja np. po jednej stronie brzucha mam bliznę po operacji i strona ta do zakładania wkłuć kompletnie odpada, bo nie czuję się komfortowo, wkłucie tam często boli mnie już po jednym dniu. Z kolei boczków nie mam i próba założenia tam wkłucia zakończyła się fiaskiem. 

Wiadomo też, że ktoś kto biega nie będzie zakładał wkłucia na udzie. Tak samo osoba, która pojedzie nad morze nie będzie się narażała i zakładała wkłucia na ramieniu. 

Według mnie każdy metodą prób i błędów znajdzie swoje miejsca na wkłucia, a ww. "szkoły" mogą być jedynie podpowiedzią. Dla mnie najlepszym miejscem jest oczywiście brzuch (lewa strona) i ramiona.

BTW- na Instagramie znalazłam raz dziewczynę, która wkłucia nosi na klatce piersiowej, 5 cm pod obojczykiem :o Uważa, że w tym miejscu wkłucie działa równie dobrze jak na brzuchu czy ramieniu i nie boli jak mogłoby się wydawać.

A Wy gdzie zakładacie wkłucia? Pamiętacie o regularności w wymianie i rotacji miejsc? :-)


P.S. 
Do napisania wpisu wykorzystałam materiały ze stron:
Medtronic
pompiarze.pl
Accu-Chek

sobota, 16 maja 2015

Wkłucie na udzie - moje odczucia

Będąc w szpitalu na szkoleniach dowiedziałam się, że można też wkłucie zakładać na udzie. Wcześniej jakoś nigdy nie próbowałam zakładać tam wkłucia, tak więc przy najbliższej okazji postanowiłam spróbować wkłucia w nowym miejscu. Na udach, tak samo jak na ramionach nie mam zrostów, bo są one nieużywane od 2010 roku (wtedy to przeszłam z penów na pompę). Te miejsca są więc również nie nainsulinowane. Po 2 godzinach od założenia wkłucia, a miało to miejsce standardowo przed obiadem, cukier był na poziomie 205 mg/dl, ale później sam ładnie spadł. Cukry trzymały się dobrze przez całe 3 dni, więc insulina dobrze się wchłaniała. Następne wkłucie w szpitalu również założyłam na udo, kolejne w domu również. Niestety po dwóch ostatnich zostały mi nieładne czerwone odczyny, a wyjmowanie ostatniego wkłucia zakończyło się niestety potokiem krwi :-/ Wkłucie na udzie jest też niestety średnio wygodne - bardzo łatwo wyrwać je w trakcie ściągania spodni czy bielizny podczas korzystania z toalety/ rozbierania się. 

Plusy:
  • dobre wchłanianie się insuliny
Minusy:
  • łatwo wyrwać wkłucie
  • odczyny
  • przy większym wysiłku możliwe hipoglikemie.

Jak widać minusów jest więcej jak plusów, więc raczej do wkłucia na udzie już nie wrócę. Do wypróbowania zostały mi jeszcze tzw. "boczki"- kiedyś już próbowałam, ale ból był taki, że nie dałam rady się tam wkłuć :(

A jak tam u Was z wyborem miejsc na wkłucia? Próbowaliście na udzie? :)

niedziela, 4 stycznia 2015

Protip #1 - wkłucia

Wymienianie zestawu infuzyjnego nie tylko u dzieci, ale i u dorosłych może wiązać się z wieloma problemami i stresami. A przecież nie tak powinno być! Pompa i wkłucia są dla nas bardzo dużym udogodnieniem, bo w końcu kłujemy się raz na kilka dni, a nie codziennie po 5-... razy (w kropki wstaw swoją maksymalną liczbę ukłuć na dzień będąc na penach).  W tym wpisie chciałabym zaprezentować Wam tipy (ang. wskazówki) dotyczące zakładania wkłuć. 

1. Wkłucie możemy zakładać ręcznie lub za pomocą sertera (wkłucia teflonowe). Swoje pierwsze wkłucia teflonowe w 2010 roku zakładałam tylko przy użyciu Quick- Sertera. Jednakże od pewnego momentu przestało mi się to podobać. Często robiłam sobie siniaki, kaniula i dren napełniały się krwią= kolejna, natychmiastowa wymiana wkłucia. Wkłucia również się zaginały lub wychodziły z ciała razem z wyciąganą igłą. W momencie gdy podczas jednej wymiany zmarnowałam 4 wkłucia (serio!) nerwy mi puściły i zaczęłam wkłucie teflonowe zakładać ręcznie. To była moja najlepsza decyzja. Teraz zawsze czuję czy kaniula przeszła przez skórę, a gdy się wbijam i czuję ból- zmieniam miejsce.
 

2. Jeśli zauważysz krew w drenie czy wkłuciu- wymień je. Jeśli krew zakrzepnie to wkłucie się zatka -> hiper. 



3. Wkłucia teflonowe często lubią się zaginać. Wiele osób w internecie radzi przed założeniem włożyć wkłucie do zamrażalnika na jakiś czas. Nie potwierdzę czy to działa, bo nie miałam potrzeby stosowania tej metody. 


 (nawet tak lekko zagięte wkłucie jak to po lewej utrudnia dopływ insuliny do ciała!)

4. Jeśli wkłucia teflonowe działają nam na nerwy lub jesteśmy uczuleni na teflon, można używać wkłuć metalowych. Sama od czasu do czasu ich używam i lubię. 

5. Kaniule teflonowe po założeniu należy wypełnić odpowiednią porcją insuliny (dla wkłuć firmy Medtronic 6mm kaniula=0,3j insuliny, 9mm dren=0,5j insuliny).

6. Jeśli boli cię lub twoje dziecko zakładanie wkłucia możesz spróbować zastosować krem znieczulający Emla przed wprowadzeniem kaniuli w ciało. 

7. Jeśli masz wątpliwości czy wkłucie działa (cukry nie spadają mimo korekt)- wymień je!

8. Zdarza się, że wkłucia są wadliwe, w końcu są produkowane taśmowo, a nie ręcznie. Tępa igła czy też pomarszczona teflonowa kaniula to norma raz na jakiś czas. Nie wyrzucaj tych wkłuć- zrób zdjęcia i napisz maila do firmy produkującej wkłucia. Korzystając z produktów firmy Medtronic często tak robiłam (musiałam podać nr LOT znajdujący się opakowaniu) i otrzymywałam nowe wkłucia.

9. Jeśli wymieniasz wkłucie na nowe koniecznie zostaw stare wkłucie w ciele na jakieś 3 godziny- działa jeszcze przecież wcześniej podana insulina, która przy natychmiastowym zdjęciu może wypłynąć i poziom cukru może nieźle skoczyć do góry.



10. NIE WYMIENIAJ WKŁUCIA NA NOC! To chyba najgorsze co może być- wymieniasz wkłucie przed pójściem spać, coś jest nie tak (no bo przecież może tak być!), cukry szybują w górę, brrr... Strach pomyśleć co może się dziać!

11. Nie wymieniaj wkłucia na krótko przed kąpielą. Klej z plastra musi się dobrze przykleić, a jeśli za wcześnie go zmoczymy może odkleić się nawet przed upływem trzech dni.

12. Miej zawsze odpowiedni zapas wkłuć- nigdy nie wiesz co się może stać. Ja raz przez sytuacje z punktu 1 zostałam z jednym wkłuciem. W ciele. Na szczęście Medtronic spisał się na medal i na drugi dzień był u mnie kurier z paczką. Nie polecam. 

13. Uważaj na korekty z pena. Ja ostatnio zaliczyłam hiper->hipo-> hiper i nie mogłam się pozbierać po tym :/

14. Zawsze sprawdzaj czy dobrze wpiąłeś/ przykręciłeś dren. Raz po wizycie u diabetologa (odpinałam pompę, żeby pielęgniarka mogła pobrać z niej dane) źle przykręciłam zaworek od Quick- Seta. Po wizycie poszłam z koleżanką na kawę, cukier 180, podałam korektę i bolus na to co zjadłam i za niedługo wracałam do domu. W pociągu czułam się coraz gorzej, cukier szedł w górę mimo korekt, było mi strasznie niedobrze. Dopiero w domu po korekcie penem i zamiarze wymienienia wkłucia okazało się, że to wina niedokręconego dobrze drenu...



Zdjęcia z postu są mojego autorstwa, sytuacja z krwią w drenie miała miejsce- o mało wtedy nie zemdlałam mimo, że normalnie krew nie robi na mnie żadnego wrażenia ;-)

wtorek, 19 sierpnia 2014

Mini-wywiad dla "Szugar Frik", opaska na udo oraz Instagram- kopalnia cudów.

Jakiś czas temu, a było to... pod koniec kwietnia tego roku, udzieliłam odpowiedzi na kilka pytań dla magazynu "Szugar Frik". Czekałam aż materiał ukaże się w gazecie, podpytywałam i doczekałam się :-) W lipcowym numerze na stronach 42-43 znajdziecie mini-wywiad ze mną oraz Weroniką z bloga Blue Sugarcube :-) Niżej zamieszczam skany i serdecznie zapraszam Was do lektury!


Chciałam się Wam również tutaj pochwalić cudotwórstwem mojej mamy, która uszyła mi opaskę na udo do pompy :-) Opaska została uszyta z... opasek na włosy, które kupiłyśmy w sklepie Kari za zawrotną kwotę 1 zł/szt. po przecenie. W sklepach ciężko było znaleźć porównywalnie elastyczny materiał, no i opaski wyszły o wiele, wiele taniej. Kieszonka została uszyta z jakiegoś skrawka materiału, podszyta silikonem i voila! :-)





Przy okazji odzieżowego tematu i sposobów na chowanie pompy "przed światem" chciałam Wam napisać o moim ostatnim Instagramowym znalezisku.

Anna PS to szwedzka firma szyjąca bieliznę i stroje kąpielowe dla diabetyków. Swoje wyroby szyją z materiału o nazwie Tencel- jest to ekologiczna wiskoza, która wygląda jak jedwab, jest delikatna jak bawełna i oddychająca jak wełna. Ich wyroby dla diabetyków zawierają specjalne kieszonki, w których można schować pompę. Byłam zdziwiona, bo nigdy na to nie wpadłam, żeby naszyć kieszonkę na podkoszulek i tam nosić pompę- przecież to też jest super rozwiązanie! Pewnie część z Was zdziwi się odnośnie strojów kąpielowych. Po co komu strój kąpielowy z kieszonką na pompę skoro i tak ją odpinamy? Otóż niektóre z pomp są wodoodporne (np. Animas, którego u nas nie ma), więc spokojnie można wsadzić ją w kieszeń i rozkoszować się kąpielami czy to w morzu, jeziorze czy na basenie.






Po więcej informacji, zdjęć i filmików odsyłam Was do linków poniżej :-) A Wy jak/gdzie nosicie swoje pompy?
Strona www Anna PS
Instagram
Facebook


czwartek, 20 lutego 2014

Pompy słodkich zza granicy- Insta przegląd.

Wielu z nas często zastanawia się jak funkcjonują diabetycy poza granicami naszego kraju, jakich używają pomp insulinowych, penów, glukometrów, czym się ratują w razie niedocukrzenia. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam, dzięki Instagramowi, pompy insulinowe słodkich zagraniczniaków ;-) Kolejność przypadkowa.

Jedną z ostatnio bardzo popularnych pomp jest t:slim wyprodukowana przez firmę Tandem Diabetes Care, Inc. 


Pompa ta posiada kolorowy, dotykowy ekran, wbudowaną ładowalną baterię, możliwość podłączenia poprzez kabel USB do komputera, mieści w sobie 300j insuliny. Jest malutka- wysokość: 5  cm, szerokość: 7,5 cm, grubość: 1,5 cm. Pompa ta jest również wodoodporna. Niestety pompa ta, jak większość superfajnych- wypasionych, nie jest dostępna w Polsce. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

OmniPod-  pompa marzeń polskich diabetyków ;-)

Jest to pompa bezprzewodowa, wkłucie jest jednocześnie zbiornikiem na insulinę, całością zarządzamy przez specjalny pilot, którym ustawiamy dawki. Pilot jest jednocześnie glukometrem, więc sprawa tym bardziej jest ułatwiona i pomniejszona jest ilość urządzeń, których chory musi używać :-) Więcej szczegółowych informacji znajdziecie TUTAJ.

Accu Chek Combo to pompa dostępna również w Polsce.



Mamy tutaj standardową pompę Accu Chek Spirit + pilot, który jest jednocześnie glukometrem. Więcej informacji o tej pompie znajdziecie na portalu mojacukrzyca.org oraz na stronie Accu Chek.

Najczęściej występującymi pompami są pompy Medtronic, Animas i OneTouch:




W kolejnym poście pokażę Wam glukometry, których używają słodziaki spoza naszego kraju. Miłego dnia!

piątek, 17 stycznia 2014

Idealny dzienniczek dla cukrzyka na pompie? Czyli jaki?

Choruję na cukrzycę 1 typu prawie 18 lat (będzie w kwietniu). Będąc dzieckiem, nastolatką byłam bardzo na "nie" jeśli chodzi o prowadzenie dzienniczka. W tej chwili myślę, że to był pewnego rodzaju bunt przed samokontrolą, przed tym, że muszę się dostosować, że muszę wszystko notować. Nie robiłam tego nigdy systematycznie- często uzupełniałam zeszyt 2 dni przed wizytą u diabetologa, wyniki często wpisywałam "od czapy", bo mój glukometr pamiętał tylko 80 pomiarów, a tu trzeba było uzupełnić wyniki za np. 3 miesiące ;-)
Przechodząc na pompę zmienił się system notowania- trzeba było rozpisać wszystko na godziny. Cukry, bolusy- proste, złożone, przedłużone, bazę, posiłki itp. Moja diabetolog uraczyła mnie dzienniczkiem, który możecie zobaczyć i pobrać TUTAJ. Ani to wygodne, ani zorganizowane, ani miejsca za dużo nie ma, żeby wpisać np. wszystko co się zjadło na obiad. Skutkiem posiadania takiego dzienniczka był oczywiście po raz kolejny opór z mojej strony. Chociaż w październiku podjęłam walkę o lepsze cukry (pisałam kilka słów o tym TUTAJ) i zaczęłam pilnie notować wszystko w tych drukowanych, durnych tabelkach. W listopadzie spotkałam się z moją dobrą koleżanką, która oprócz zapasów przywiozła mi dzienniczek od firmy Animas. Początkowo nie bardzo wiedziałam jak się za niego zabrać, ale z czasem okazało się, że jest to najlepszy dzienniczek jaki kiedykolwiek miałam! Wszystko mamy super rozpisane- godzinowo całą dobę, ilość węglowodanów, bolus na korektę, bolus na WW, bazę, zmianę bazy, czasową zmianę bazy, wymianę wkłucia....

...oraz posiłki- śniadanie, przekąska, obiad, przekąska, kolacja i przekąska oraz z drugiej strony mamy obszerną tabelkę na wpisywanie własnych uwag (stres, wysiłek ,alarmy, itp.). 


Niestety, dzienniczek już mi się skończył, więc pokserowałam sobie te tabelki dwustronnie i zbindowałam, więc póki co mam zapas do kwietnia :-) Na zdjęciu poniżej możecie również zobaczyć jak to wszystko wygląda w praktyce:


Jeśli chcielibyście wydrukować sobie takie kartki, skan znajdziecie POD TYM LINKIEM.
Podjęłam również próby znalezienia na zagranicznych stronach dla diabetyków zamiennika dla mojego dzienniczka- i okazało się, że jest ich trochę. Ba, nawet znalazłam prawie że identyczny dzienniczek w wersji anglojęzycznej od...Medtronica. Co ciekawe, w Polsce nie spotkałam się z gotowymi dzienniczkami dla diabetyków. Napisałam więc do Medtronica czy: 1) mają takie dzienniczki oraz 2) jeśli nie mają to czy mają w planach wypuszczenie takiego do poradni diabetologicznych. Jeśli będę miała od nich jakieś info- dam znać.

W moim przypadku nie sprawdziły się również aplikacje na smartfona- Dbees czy inne. Nie potrafiłam współpracować z tymi programami, za dużo ruchów musiałam wykonać, żeby wszystkie dane wpisać, zapominałam i inne takie. 

A Wy, zapisujecie swoje wyniki? Jeśli tak, to w jakiej formie? :-)

P.S. Można zadać pytanie- ale po co wszystko pisać skoro jest pompa i glukometr, który wysyła do niej wyniki i wszystko widać na wykresach podczas wizyty? No tak, ale w pompie nie ma możliwości, żeby wpisać czemu zmniejszyło się bazę na 70% na 3 godziny, czemu gdzieś było hipo albo hiper, czemu w tym dniu cukry były takie brzydkie? Wszystko mam zapisane i wiem, gdzie było ok, a gdzie zrobiłam błąd, kiedy był dla mnie ciężki dzień czy kiedy byłam chora :-) Trwam w swoim postanowieniu i mam zamiar dalej pilnie wszystko notować.

EDIT 24.01.2014 r.:
Po wysłaniu wiadomości do Medtronica przez ich stronę, 20 stycznia otrzymałam wiadomość zwrotną, że wysyłają do mnie dzienniczek użytkownika pompy :-) Po 2 dniach był już u mnie i wyglądał identycznie jak ten w wersji angielskojęzycznej.




Jedynym minusem tego dzienniczka jest to, że jest węższy niż Animasa, a przez to ma mniejsze i mniej kratek do pisania dawek.
Znalazły się tam też jak dla mnie zupełnie zbędne pola jak wysiłek fizyczny i różne- takich rzeczy przecież nie trzeba zaznaczać krzyżykiem w tabelce tylko wypisać co i jak, z godziną, w części na notatki. No cóż, zobaczymy jak będzie mi się z nim współpracowało, ale to dopiero w połowie kwietnia jak skończy się mój drukowany dzienniczek ;-)

Niezrozumiałym dla mnie jest fakt, że dzienniczki takie mimo że są to nie trafiają do poradni diabetologicznych. Chyba, że coś się w ostatnim okresie zmieniło? Nie wiem. Wizyta w poradni przyszpitalnej dopiero 1 kwietnia ;-)

piątek, 29 listopada 2013

Małe podsumowanie na (prawie) koniec miesiąca :)

22 listopada w Poznaniu spotkałam się po 11(!) latach z moją koleżanką Kingą. Pierwszy raz spotkałyśmy się w Centrum Rehabilitacji w Osiecznej (wtedy było to sanatorium dla diabetyków, dzieci z otyłością/nadwagą, astmą), bodajże w 2000 roku, następnie w tym samym miejscu po roku. Pisałyśmy listy, później kontakt się urwał. W 2008 roku próbowałam znaleźć Kinię na naszej klasie, nie udało się. W listopadzie 2008 roku poleciałam odwiedzić wtedy jeszcze nie męża, w UK. Wróciłam, zaczęłam za jakiś czas znów szukać Kini. I znalazłam. I co się okazało, że mieszka w UK w tej samej miejscowości, w której był w tym czasie mój mąż! Od tamtego czasu utrzymujemy kontakt i w końcu nadarzyła się sposobność, żeby się spotkać :-)

To właśnie Kinia jest 'sponsorem' wszystkich cudowności z UK. Przywiozła mi zapas insuliny na jakieś 5 miesięcy, 6 opakowań pasków do mierzenia ketonów we krwi, 2 opakowania kolorowych lancetów do nakłuwacza (400 sztuk!) i dzienniczek dla pompiarzy (u nas nie spotkałam się z takim fajnym, moja diabetolog kazała mi drukować :/). 


Całe spotkanie oczywiście trwało za krótko, nie mogłyśmy się nagadać ;-) Mam nadzieję, że w przyszłym roku jakoś się zobaczymy. Teraz czekam jeszcze na kolegę z USA, który przywiezie mi spooooree zapasy glukozy :D

Moje cukry mają się coraz lepiej. Średnie wyniki z miesiąca (spisane z pompy):

Glukoza 145 mg/dl
Średnio dziennie cukier badam 10 razy
Średnia dawka podstawowa 17,29j
Średni bolus dzienny 21.09
Średnia dawka dzienna 38,38j
Średnio WW 15,7 WW
Posiłek 16,20j
Korekta 4,81j
Ręczny 0,08 j
Średnia liczba bolusów 7,7

Dla porównania 24 października, czyli trochę ponad miesiąc temu średnia glukoza z miesiąca wynosiła 175 mg/dl :-) Nie jest źle! Jestem zmobilizowana, żeby dbać o te cukry. Ciekawa jestem co usłyszę 10 grudnia na wizycie w poradni. Bo zawsze były tylko zjeby, że nie jest tak jak powinno być, że się nie staram. Do tego dostanę ostatnie zlecenie na wkłucia... Mam nadzieję, że od stycznia wejdą nowe przepisy i wkłucia dla osób powyżej 26 roku życia będą choć częściowo refundowane.

czwartek, 7 listopada 2013

Pompa insulinowa NIEZBĘDNA do życia? I don't think so...

Obejrzałam dziś ' mini reportaż' na TVN24 o siedmioletniej dziewczynce i jej rodzicach. Dziewczynka oczekuje na pompę insulinową, przed nią jest sto osób. Mama (obecnie w ciąży) chodzi z nią do szkoły, podaje jej insulinę. Jak urodzi nie będzie miał kto dziecku podać insuliny... Siedzę i myślę i spokoju mi to nie daje. 

Zachorowałam mając również 7 lat, w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Byłam na mieszankach i Actrapidzie, moja mama nie chodziła ze mną do szkoły, żeby mi podawać insulinę, bo nie było takiej potrzeby (I śniadanie jadłam w domu, po 2 godzinach musiałam zjeść w szkole II śniadanie-jak nie zjadłam wiadomo, niedocukrzenie). Dało się w miarę normalnie żyć. Nigdy w podstawówce nie mierzyłam cukru w szkole. Ćwiczyłam aktywnie na wf-ie, czasem podjadałam: jakieś żelki ze sklepiku, batonika, owoc, jogurt. Żyłam, cieszyłam się życiem. O pompach insulinowych do pewnego momentu nie mieliśmy bladego pojęcia. A jak już po kilku latach mieliśmy to nie było nas stać. Dalej chodziłam do szkoły, do gimnazjum (wtedy miałam zapasowy glukometr u szkolnej pielęgniarki), do ogólniaka (nosiłam ze sobą nie tylko glukometr, ale i insulinę).

Czasem wydaje mi się, że im bardziej postęp technologiczny, metody leczenia idą do przodu tym bardziej my popadamy w jakąś paranoję. Wiadomo- NFZ swoje, my swoje. Rządu nie przeskoczymy, za wiele nie zdziałamy. Ale jakoś trzeba sobie radzić. Skoro dziecko nie może dostać pompy to nie lepiej zmienić do tego czasu metodę leczenia? Wiadomo, że na mieszankach życie wygląda inaczej niż na analogach, jest bardziej "sztywne", ale się da.

Być może się wymądrzam, ale co- kiedyś się dało chodzić z cukrzycą do szkoły bez potrzeby podawania w międzyczasie insuliny, a teraz się nie da, bo MUSI być pompa? Zawsze jest jakieś wyjście...

Dobra, wystarczy tych wywodów ;-) Co u mnie?

Cukry mi powariowały w pewnym momencie, później okazało się, że przez ząb- kiedyś plombowany, okazało się, że musi być leczenie kanałowe... No nic, jak mus to mus. Ważne, że cukry wróciły mniej więcej do ładu.
Dzisiaj podczas odwiedzin w poradni "K" znalazłam  magazyn "SENS" dla diabetyków, więc w oczekiwaniu na wizytę czytałam ;-)


Link do artykułu ze zdjęcia: KLIK!

Światowy Dzień Cukrzycy już tuż-tuż :D Jesteście przygotowani? Ja mam kilka plakatów do rozwieszenia, mam naklejki od mellitus.pl i gdyby nie to, że 14 listopada wypada w tygodniu na pewno odwiedziłabym poznański Słodki Tramwaj ;-) Wszystkie najważniejsze i najświeższe informacje o WDD znajdziecie na www.mojacukrzyca.org