czwartek, 15 stycznia 2015

Ale ty masz fajnie!

Jakiś czas temu opublikowałam wpis dotyczący plusów wynikających z posiadania orzeczenia o niepełnosprawności. W mojej pracy jestem zatrudniona jako niepełnosprawna i przysługują mi pewne udogodnienia jak na przykład krótszy o godzinę czas pracy czy dodatkowe dziesięć dni urlopu.

Wczoraj wychodząc do domu o 14:30 usłyszałam od koleżanki "Jeeeenyyy ale ty masz fajnie, tak wcześnie idziesz do domu". 

W takich sytuacjach zazwyczaj mówię "No", głupio się uśmiecham i idę. Bo co? Mam fajnie? Nie, nie mam fajnie. 

Wolałabym pracować 8 godzin i mieć 26 zamiast 36 dni urlopu w roku, ale NIE MIEĆ CUKRZYCY.

Nie mieć problemów z wkłuciami.

Nie mieć problemów ze skaczącymi cukrami.

Nie mieć problemów z wysiłkiem i stresem, które tak wszystko rozwalają.

Nie musieć wstawać w nocy po to, żeby zmierzyć cukier.

Nie musieć ciągle myśleć dlaczego akurat dzisiaj cukry są takie, a nie inne.

Nie musieć jeździć do diabetologa i "spowiadać się" ze wszystkiego.

Nie myśleć o tym jak sobie poradzę, gdy w końcu kiedyś zajdę w ciążę.

Nie musieć martwić się powikłaniami, które czają się za każdym rogiem.

Nie bić się z myślami czy iść do pracy po ciężkich, nocnych przejściach z cukrami czy wziąć L4 albo UŻ.


I tak dalej, i tak dalej...

Szkoda, że nie zawsze to do wszystkich dociera...


niedziela, 11 stycznia 2015

Zrobiłam to! 1. Wągrowiecki Bieg Policz Się Z Cukrzycą

Do udziału w biegu zapisałam się w sumie pod wpływem impulsu i myśli: "Jak to, ja , z cukrzycą, mam nie pobiec?!". Nie żałuję, absolutnie. 



Do biegu nie przygotowywałam się w ogóle. Na domiar wszystkiego nie biegam na codzień, ani też nie uprawiam innych sportów (wiosną latem trochę jeżdżę na rowerze i to tyle). W sumie w biegu brało udział coś ponad 80 osób, 3/4 to były osoby, które biegają w grupie "Biegający Wągrowiec", a takich nie-biegaczy jak ja można było policzyć na palcach :D 

Trasa liczyła dokładnie 3 kilometry. Dla mnie najgorszy był początek, ten pierwszy rozruch. Co jakiś czas bieg zamieniałam na szybki marsz, żeby nogi odpoczęły, ale drogę powrotną już przebiegłam bez chodzenia. Część z osób, z którymi biegłam wiedziała, że choruję, więc co jakiś czas pytali się jak się czuję, inni dopytywali o chorobę, było naprawdę miło. Na metę wszyscy dobieli uśmiechnięci i zadowoleni. Po biegu odbyło się losowanie medali i innych upominków, na początku losowano koszulki, żeby ci co nie mają przebrania mogli się w nie ubrać. Udało mi się wygrać, ale koszulki nie ubierałam, bo miałam mój strój :-) Mamy w mieście silną biegającą grupę, więc liczę, że za rok odbędzie się kolejny bieg. Wpisowe na bieg stanowiło minimum 20 zł wrzucane do orkiestrowej puszki.





















Losowano koszulki i medale z 9. Warszawskiego Biegu, ponieważ na nasz sztab trafiło tylko po 10 szt. Może w przyszłym roku będą już nasze wągrowieckie gadżety do dostania :-)

A jak z cukrami? Ano tragedii nie było. Bieg był o 15:00. O 13:00 mając 94 mg/dl zjadłam obiad, na który nie podałam w ogóle bolusa, a dawkę podstawową zmniejszyłam po 12:00 do 55% na 2,5h. Przed biegiem miałam 176 mg/dl, podałam 0,7j, d. podstawową zmniejszyłam jeszcze do 45% i poleciałam. Po biegu 112, trochę soku i cukierek od kolegi, za chwilę było 154, później 210 (+korekta), 221 (+korekta 2j penem) i przed kolacją stanęło na 108. Kompletnie nie wiedziałam jak poradzić sobie ze zmniejszaniem bazy, ale 221 to nie tragedia, ale następnym razem chciałabym tego uniknąć. Macie jakieś rady?

niedziela, 4 stycznia 2015

Protip #1 - wkłucia

Wymienianie zestawu infuzyjnego nie tylko u dzieci, ale i u dorosłych może wiązać się z wieloma problemami i stresami. A przecież nie tak powinno być! Pompa i wkłucia są dla nas bardzo dużym udogodnieniem, bo w końcu kłujemy się raz na kilka dni, a nie codziennie po 5-... razy (w kropki wstaw swoją maksymalną liczbę ukłuć na dzień będąc na penach).  W tym wpisie chciałabym zaprezentować Wam tipy (ang. wskazówki) dotyczące zakładania wkłuć. 

1. Wkłucie możemy zakładać ręcznie lub za pomocą sertera (wkłucia teflonowe). Swoje pierwsze wkłucia teflonowe w 2010 roku zakładałam tylko przy użyciu Quick- Sertera. Jednakże od pewnego momentu przestało mi się to podobać. Często robiłam sobie siniaki, kaniula i dren napełniały się krwią= kolejna, natychmiastowa wymiana wkłucia. Wkłucia również się zaginały lub wychodziły z ciała razem z wyciąganą igłą. W momencie gdy podczas jednej wymiany zmarnowałam 4 wkłucia (serio!) nerwy mi puściły i zaczęłam wkłucie teflonowe zakładać ręcznie. To była moja najlepsza decyzja. Teraz zawsze czuję czy kaniula przeszła przez skórę, a gdy się wbijam i czuję ból- zmieniam miejsce.
 

2. Jeśli zauważysz krew w drenie czy wkłuciu- wymień je. Jeśli krew zakrzepnie to wkłucie się zatka -> hiper. 



3. Wkłucia teflonowe często lubią się zaginać. Wiele osób w internecie radzi przed założeniem włożyć wkłucie do zamrażalnika na jakiś czas. Nie potwierdzę czy to działa, bo nie miałam potrzeby stosowania tej metody. 


 (nawet tak lekko zagięte wkłucie jak to po lewej utrudnia dopływ insuliny do ciała!)

4. Jeśli wkłucia teflonowe działają nam na nerwy lub jesteśmy uczuleni na teflon, można używać wkłuć metalowych. Sama od czasu do czasu ich używam i lubię. 

5. Kaniule teflonowe po założeniu należy wypełnić odpowiednią porcją insuliny (dla wkłuć firmy Medtronic 6mm kaniula=0,3j insuliny, 9mm dren=0,5j insuliny).

6. Jeśli boli cię lub twoje dziecko zakładanie wkłucia możesz spróbować zastosować krem znieczulający Emla przed wprowadzeniem kaniuli w ciało. 

7. Jeśli masz wątpliwości czy wkłucie działa (cukry nie spadają mimo korekt)- wymień je!

8. Zdarza się, że wkłucia są wadliwe, w końcu są produkowane taśmowo, a nie ręcznie. Tępa igła czy też pomarszczona teflonowa kaniula to norma raz na jakiś czas. Nie wyrzucaj tych wkłuć- zrób zdjęcia i napisz maila do firmy produkującej wkłucia. Korzystając z produktów firmy Medtronic często tak robiłam (musiałam podać nr LOT znajdujący się opakowaniu) i otrzymywałam nowe wkłucia.

9. Jeśli wymieniasz wkłucie na nowe koniecznie zostaw stare wkłucie w ciele na jakieś 3 godziny- działa jeszcze przecież wcześniej podana insulina, która przy natychmiastowym zdjęciu może wypłynąć i poziom cukru może nieźle skoczyć do góry.



10. NIE WYMIENIAJ WKŁUCIA NA NOC! To chyba najgorsze co może być- wymieniasz wkłucie przed pójściem spać, coś jest nie tak (no bo przecież może tak być!), cukry szybują w górę, brrr... Strach pomyśleć co może się dziać!

11. Nie wymieniaj wkłucia na krótko przed kąpielą. Klej z plastra musi się dobrze przykleić, a jeśli za wcześnie go zmoczymy może odkleić się nawet przed upływem trzech dni.

12. Miej zawsze odpowiedni zapas wkłuć- nigdy nie wiesz co się może stać. Ja raz przez sytuacje z punktu 1 zostałam z jednym wkłuciem. W ciele. Na szczęście Medtronic spisał się na medal i na drugi dzień był u mnie kurier z paczką. Nie polecam. 

13. Uważaj na korekty z pena. Ja ostatnio zaliczyłam hiper->hipo-> hiper i nie mogłam się pozbierać po tym :/

14. Zawsze sprawdzaj czy dobrze wpiąłeś/ przykręciłeś dren. Raz po wizycie u diabetologa (odpinałam pompę, żeby pielęgniarka mogła pobrać z niej dane) źle przykręciłam zaworek od Quick- Seta. Po wizycie poszłam z koleżanką na kawę, cukier 180, podałam korektę i bolus na to co zjadłam i za niedługo wracałam do domu. W pociągu czułam się coraz gorzej, cukier szedł w górę mimo korekt, było mi strasznie niedobrze. Dopiero w domu po korekcie penem i zamiarze wymienienia wkłucia okazało się, że to wina niedokręconego dobrze drenu...



Zdjęcia z postu są mojego autorstwa, sytuacja z krwią w drenie miała miejsce- o mało wtedy nie zemdlałam mimo, że normalnie krew nie robi na mnie żadnego wrażenia ;-)

sobota, 13 grudnia 2014

Co u mnie? Post totalnie zbiorowy :-)

Kochani Wy moi! Na początku pragnę Was przeprosić za ciągłe moje nieobecności. Albo totalny brak czasu albo niechęć do pisania. Albo jedno i drugie ;-) Czasem niestety tak bywa. W tym zbiorowym wpisie chciałam Wam napisać co się w ogóle ostatnio ze mną dzieje.

Pomału kończę III semestr studiów magisterskich i powoli muszę zabrać się za pisanie pracy magisterskiej, co idzie mi oczywiście jak krew z nosa. Wczoraj otworzyłam książki, zrobiłam stronę tytułową, spis treści i... na tym się skończyło. Nie potrafię sklecić nawet jednego zdania... Tragedia tym bardziej, że pisanie szło mi zawsze lekko.

31 grudnia kończy mi się umowa w projekcie, ale na szczęście o 1 stycznia będę miała kolejną umowę :-) Póki co na zastępstwo (które potrwa jakieś 3 lata, bo koleżanka poszła na macierzyński, później wychowawczy), ale nadal będę w moim starostwie. Jedyne co się zmieni to wydział, ale na dodatek będę w nim z dwoma dziewczynami, z którymi aktualnie studiuję, więc super super! Bardzo się cieszę, że póki co wszystko tak pięknie mi się składa, że mam spokojną pracę, w zawodzie i na dodatek w urzędzie.

A co z moją cukrzycą? Ano nic. Sobie jest, a ja mam jakiś przestój w szczególnym dbaniu o cukry. Po prostu wielkie "nie-che-mi-się" i tyle. Ostatnia HbA1c 6,9. Dupy nie urywa, ale tragedii też nie ma. Lekarka powiedziała, że póki nie planuję ciąży to nie ma się co strasznie spinać. 

Już niedługo kolejny, 23. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W Warszawie odbędzie się 9. Bieg Policz Się Z Cukrzycą, a w moim mieście, Wągrowcu, pierwszy :-) Dzisiaj wstępnie zgłosiłam swój udział w tym biegu i mam nadzieję, że dam radę! Nigdy nie uprawiałam żadnych sportów, tym bardziej biegania (no chyba, że po schodach w urzędzie :P) jedyne co to latem jeżdżę od czasu do czasu. Jak mam się do takiego biegu przygotować? Wiem, że nie będzie to na czas, najważniejsze to przekroczyć linię mety :-) Jeśli macie jakieś rady to piszcie śmiało!

Dzisiaj wzięłam się za pierniczenie i tak oto napierniczyłam :D Co prawda nie są to prawdziwe pierniki, a bardziej ciasteczka korzenne, no ale są :D


Do tego też ubrałam choinkę w naszym pokoju. Na święta zawitamy do małopolski, więc muszę poczuć "magię świąt" u siebie w domu już! W zbliżającym się tygodniu mam zamiar brać choinkę w pokoju rodziców i zrobić im pierogów ruskich zanim wyjedziemy :-)


Mam nadzieję, że u Was wszystko ok!

wtorek, 28 października 2014

Konkurs na Facebooku- poziom 300 polubień SO Sweet osiągnięty!


W dniu dzisiejszym mojemu fanpage'owi stuknęło 300 polubień, więc tak jak zapowiadałam od dłuższego czasu OGŁASZAM KONKURS!

ABY WZIĄĆ UDZIAŁ W KONKURSIE NALEŻY SPEŁNIĆ 3 PONIŻSZE WARUNKI:
1) polubić fanpage SO Sweet- blog o cukrzycy i nie tylko
2) dołączyć do wydarzenia
3) w prywatnej wiadomości na FB należy przesłać pracę pt. „Ja i moja cukrzyca”- może to być zdjęcie, kolaż, rysunek, komiks, wiersz, hasło, logo, co tylko uda się Wam wymyślić! Technika oczywiście dowolna. W przypadku prac wykonanych tradycyjnymi metodami (rysunek kredkami, farbami, wyklejanka) wystarczy przesłać mi jego skan lub zdjęcie (w dużej rozdzielczości najlepiej).

Po weryfikacji, z pośród osób, które zgłosiły swoje prace do konkursu wybiorę najlepsze prace, które zajmą I, II i III miejsce.
 
Teraz to, na co wszyscy czekają! Nagrody!
 
I miejsce- słoik glukozy w tabletkach o smaku pomarańczowym ReliOn, kalendarzyk na rok 2015 od firmy Accu- Chek, komplet naklejek na glukometr Accu-Chek Performa Nano, silikonowa bransoletka „Mam cukrzycę”.

II miejsce- dzienniczek do pompy insulinowej firmy Animas, komplet naklejek na glukometr Accu-Chek Performa Nano, silikonowa bransoletka „Mam cukrzycę”.

III miejsce- komplet naklejek na glukometr Accu-Chek Performa Nano, silikonowa bransoletka „Mam cukrzycę”.

Wśród pozostałych osób, które wezmą udział w konkursie zostanie rozlosowanych 5 silikonowych bransoletek.

Rodzice dzieci chorujących na cukrzycę również mogą zgłaszać ich prace! Każdy może w konkursie zgłosić tylko jedną pracę.

Konkurs trwa od dzisiaj, tj. 28 października 2014 roku do 11 listopada 2014 roku do północy, czyli bite 2 tygodnie. Zwycięzców postaram się ogłosić maksymalnie do 18 listopada br. O wszystkich ewentualnych przesunięciach w czasie będę Was informować. Wysyłkę nagrody listem poleconym/ paczką w całości sponsoruję ja.

Powodzenia! :)

Nowa aplikacja dla diabetyków- Diabetyk

Jakiś czas temu przeglądając wpisy na Facebook trafiłam na konto załogi, która stworzyła kolejną aplikację dla diabetyków. Dodatkowo zostałam uszczęśliwiona kontem premium do 24 kwietnia przyszłego roku, więc nie pozostało mi nic tylko wpisywać dzielnie wyniki i testować.



"Diabetyk jest systemem, który pomaga cukrzykom w codziennej samokontroli. Jest łatwo dostępny z poziomu przeglądarki komputera jak też telefonu komórkowego, a jego jedynym wymaganiem jest posiadanie połączenia z siecią Internet oraz aktywne konto One Cloud.

Diabetyk automatycznie uzupełnia pola takie jak data i godzina, podlicza średnią, rysuje wykresy. Dlaczego właśnie Diabetyk? To proste - telefon komórkowy masz zawsze przy sobie, a operatorzy sieci oferują tani internet! To właściwie wszystko, bo konto w One Cloud masz przecież za darmo! Teraz wystarczy tylko Twój telefon a każdy pomiar zapiszesz w łatwy sposób!Diabetyk jest systemem, który pomaga cukrzykom w codziennej samokontroli. Jest łatwo dostępny z poziomu przeglądarki komputera jak też telefonu komórkowego, a jego jedynym wymaganiem jest posiadanie połączenia z siecią Internet oraz aktywne konto One Cloud."

Jako że lubię testować i lubię technologię, wzięłam się do roboty i testuję kolejną nowość na rynku ;-) Z aplikacji i strony korzystam od ca. 4 dni i jedną z pierwszych rzeczy jakie udało mi się odkryć był mały bug w postaci dodawania wpisów przez aplikację z datą późniejszą- mimo poprawnego stworzenia wpisu zapisywał się on z aktualną datą i godziną, a nie np. jako wynik z dnia poprzedniego. Dzisiaj zgłosiłam ten fakt pomocy technicznej koło południa i otrzymałam potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia. Po dwóch godzinach problem został naprawiony, a ja otrzymałam maila z wyjaśnieniami od Piotra, który jest CEO DHcorp- firmy, która przygotowała cały program:

"Problemem była niepoprawna implementacja API przez aplikację. Błąd został naprawiony, a aplikacja w Google Play została zaktualizowana. Jako, że sklep Play potrzebuje chwili na przetworzenie nowych danych, udostępniam plik z aplikacją jako załącznik do tego maila."

Kolejnym problemem z appką była niemożność dodania wpisu, który nie zawierał poziomu glukozy we krwi- wyskakiwał komunikat "aplikacja została zamknięta" i koniec zabawy ;-) Problem ten również zgłosiłam, został naprawiony tak jak poprzednio w ciągu dwóch godzin.

Zainstalowałam plik i gra gitara. Plus dla Was, załogo Diabetyka! ;-)

Powiem tak- ogólnie aplikacja i strona działają, co do tego nie mam absolutnie wątpliwości ;-) Pokażę Wam teraz jak cała aplikacja wygląda, jak funkcjonuje, a na koniec dorzucę swoje trzy grosze w postaci uwag.

Dash, czyli strona główna

Po zarejestrowaniu się i zalogowaniu do portalu naszym oczom ukaże się główny pulpit, na którym ujrzymy wykres z ostatnich 7 dni oraz kolumnę do wprowadzania wyników.





Wybaczcie, ale moje wyniki ostatnio nie powalają ;-)

Dodaj wpis

To samo co na głównej, czyli możliwość dodania wpisu do naszego dzienniczka.


Dziennik- tygodniowy, miesięczny, klasyczny

Nie widać tutaj akurat całości, ale nie ukrywam, że dziennik totalnie mi nie podpasował- jest bardzo nieczytelny, ale nie mam w tej chwili pomysłu jak inaczej mogłoby to wyglądać...








Raport




Fajna sprawa, małe podsumowanie naszych wyników i naszego stanu zdrowia. Chociaż nie ukrywam, że przy tym poziomie cukrów czuję się raczej na 3,5 niż 4,3 ;-)

Historia glukozy, wagi, HbA1C

W historii glukozy widzimy dwa wykresy dotyczące naszych wyników. Z historii wagi i hemoglobiny nie korzystałam póki co, bo nie mogę znaleźć moich wyników :-P Ale się poprawię, obiecuję!


Zapasy insuliny



Ta opcja jest opcją fajną, ale póki co nie potrafię dostosować jej do siebie. Początkowo ustawiłam 300j na fiolkę, ale przecież po przeciągnięciu jej do zbiornika i wypełnieniu drenu tej insuliny do faktycznego zużycia zostaje mniej... No nic, przy zmianie zbiornika będę kombinować i zobaczymy co z tego wyjdzie.

Wizyty



Możemy wprowadzić datę i godzinę wizyty, imię i nazwisko lekarza. Minusem jest to, że przy wpisywaniu wizyty musimy podać datę kolejnej wizyty- wywaliłabym to w diabły. Wystarczy, że będziemy każdą wizytę osobno wpisywać, bez jakiejś kolejnej daty, której tak naprawdę nie znamy ;-)

Co zyskujemy wykupując konto PREMIUM?

Dostęp do konta PREMIUM kosztuje:

  • 5 ziko za miesiąc,
  • 50 ziko za rok dostępu :-)
Dostajemy w zamian:
- co miesiąc raport na maila o naszym stanie zdrowia na podstawie wprowadzonych wpisów,
- zarządzanie magazynem insuliny,
- szybka pomoc techniczna (co miałam okazję sprawdzić, śmiga że hej!),
- możliwość wpływania na kształt Diabetyka- jedna z rzeczy, którą cenię sobie NAJBARDZIEJ!
-no i oczywiście nakarmimy programistów ;-)



Moje luźne uwagi

Testując aplikację w zeszycie zaczęłam sobie notować rzeczy, które przydałyby się w aplikacji czy te, które bym zmieniła. 

  • Dodaj wpis - tutaj dodałabym kilka rzeczy, na przykład:
    -Znacznik "Korekta"- czasem podaję tylko samą korektę do wyniku, bez ww, przydałoby się widzieć te korekty na wykresie, w dzienniku, a tak wszystko zlewa się w jedną całość i nie widzę, gdzie coś jest "nie tak".
    -Znacznik "Na czczo", "wysiłek", "czasowa zmiana bazy" (przy tym ostatnim czas i % podawanej bazy).
    -Znacznik "Bolus przedłużony"- czas i ilość insuliny.
    -Znacznik "Wymiana wkłucia" - dla pompiarzy rzecz bardzo istotna. Dodatkowo przydałoby się przypomnienie o konieczności wymiany wkłucia po x dniach (które możemy sobie sami ustawić). 
  • Dziennik - forma jak dla mnie jest totalnie nieczytelna. Wchodzę w dziennik i często jeden wpis nachodzi mi na drugi. Do tego dopiero gdy wejdę we wpis i otworzy mi się kolejna strona widzę opis do wprowadzonego wyniku.
  • Historia glukozy - tutaj po najechaniu na kropkę z wynikiem widzimy wynik, a przydałoby się albo widzieć cały wpis albo zrobić klikalną kropkę, która przenosi do całego opisu wpisu.
  • Wizyty - tutaj tak jak pisałam przydałoby się ograniczyć wpis do daty wizyty, bez daty kolejnej wizyty. Przydałoby się też przypomnienie o wizycie tak samo jak w przypadku wymiany wkłucia, żebyśmy sami mogli ustawić datę przypomnienia.
  • Brak indywidualnego ustawienia granic "dobrych wyników", dodatkowo na wykresie mogłoby to zostać rozgraniczone kolorami, bo tak to wszystko jest szare i nie rzuca się w oczy.
  • Kalendarz - bardzo dużo korzystam z organizera, który mam w tablecie i który jest połączony z moim kalendarzem Google i tak sobie wymyśliłam, że wizyty i wymiana wkłucia mogłyby być zsynchronizowane z kalendarzem, ale nie wiem czy coś takiego da w ogóle radę zrobić.
  • Ciekawa jestem czy doczekam się appki na WP? ;-)

Mam nadzieję, że Wy również z chęcią wypróbujecie nową aplikację, a nuż stanie się ona Waszą ulubioną? :-)

środa, 22 października 2014

Kilka słów wyjaśnień.

Ostatni post pojawił się tutaj miesiąc temu, więc przyszedł czas, żeby skrobnąć kilka słów wyjaśnień mojej kiepskiej obecności zarówno tutaj na blogu, jak i na Facebooku. 

Zaczął się teraz dla mnie gorący okres. W tym roku zaczęłam ostatni rok studiów magisterskich, a co za tym idzie- pisanie pracy magisterskiej, seminaria, bieżące zaliczenia, referaty, cuda na kiju ;-) Od czerwca walczyłam o promotora, ponieważ profesor u którego byłam musiał zrezygnować, a szkoła nie zrobiła nic, żeby nam pomóc. Tak więc od października dopiero mam promotora (gdzie część osób ma już za sobą po 3-4 seminaria i napisane nawet pół pracy). Temat w ten weekend został oficjalnie przyklepany. "Akty prawa miejscowego stanowione przez organy samorządu terytorialnego na przykładzie Powiatu Wągrowieckiego". Tadaaa! Teraz nic tylko zdobyć książki i czytać, pisać, czytać, pisać... 

Co dalej... Podłapałam dodatkową "fuchę" w postaci bycia na czas wyborów samorządowych pełnomocnikiem finansowym Rady Powiatowej SLD. Czasem, gdy ilość rzeczy do zrobienia mnie przerasta to pluję sobie w brodę, że się zgodziłam na tą funkcję. Póki co ogarniam, ale boję się co to będzie od listopada, tuż przed wyborami. W sumie to zgodziłam się z dwóch powodów: po pierwsze- przewodniczący RP SLD był moim poprzednim szefem, mamy nadal bardzo dobry kontakt, pracujemy w jednym urzędzie, zawsze jest łatwiej się skontaktować; po drugie- pieniądze. Pieniądze rządzą światem, są nam potrzebne, wiadomo. Do tego zbieramy w końcu kaskę na samochód, więc jak znalazł :-) Zaciskam zęby i daję radę, bo przecież kto jak nie ja?! Zawsze też mam jakieś nowe doświadczenia, poznaję nowych ludzi, itp.

W pracy, tej normalnej, pewnie też niedługo zacznie się rajban. Projekt w ramach którego jestem zatrudniona w moim urzędzie kończy się wraz z końcem roku, więc w listopadzie ruszą ostatnie kontrole "na miejscu" i będziemy ostatecznie rozliczać uczestników. Nie ukrywam, że w poprzednim roku dostałam "w dupę" tą pracą, ale nadal do budynku urzędu wchodzę z uśmiechem. Nauczyłam się wielu rzeczy, które w pewnym stopniu zmieniły mnie i moje postrzeganie świata ;-) Mam nadzieję, że od przyszłego roku nie pożegnam się z moim miejscem pracy i jakoś mnie upchną tutaj hihi :-)

Ostatnio małżonek prosto z pracy przyniósł jakieś dziadowskie przeziębienie, więc i ja poległam. W domu spędziłam ponad tydzień męcząc się z kaszlem, katarem i oczywiście szalejącymi cukrami. Mimo zwiększenia bazy nieznacznie zaraz wysypywały mi się niedocukrzenia, więc stwierdziłam, że muszę po prostu przeczekać. Od wczoraj jest już ok, cukry w normie, ale było naprawdę nieciekawie.


22 listopada br. Edu-Cukrzyca organizuje w Poznaniu szkolenie, a ja akurat wtedy mam zjazd, zaliczenie ze służby cywilnej i seminarium, więc nie mam możliwości ani na chwilę się wyrwać :-(

Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku, radzicie sobie i z cukrami, i z tą nieszczęsną pogodą, która nas ostatnio nie rozpieszcza, no i z choróbskami- bo one niestety są nierozłączną częścią tej jesiennej szarugi ;-) Trzymajcie się!